Wiśniewski: Z meczu na mecz będzie coraz lepiej
- W pierwszej połowie zagraliśmy słabo w obronie, bo nie mogliśmy się jakoś złapać, nie mogliśmy się zgrać - ocenił sobotnie spotkanie ze Stalą Mielec skrzydłowy płockiej Wisły, Adam Wiśniewski. Kapitan mistrzów Polski w rozmowie z Handball-Polska.pl komplementował również Kamila Syprzaka, opowiedział o wrażeniach po turnieju w Gdyni oraz podsumował dotychczasowe spotkania Ligi Mistrzów.
Piotr Czajkowski: Trzy bramki przewagi w meczu ze Stalą. Chyba spodziewaliście się, że pójdzie Wam nieco łatwiej?
Adam Wiśniewski: Już w pierwszej połowie mogliśmy trochę odskoczyć, no ale jakieś głupie rzuty, bramkarz też swoje wybronił. W pierwszej połowie zagraliśmy słabo w obronie, bo nie mogliśmy się jakoś złapać, nie mogliśmy się zgrać. Było trochę przerwy, bo część ludzi była na kadrze, część w innych miejscach i tak ostatnie tygodnie z tego co wiem, to chłopacy ćwiczyli na siłowni, trochę biegali, także dopiero się to zazębia. Zaczynamy grać systemem środa-sobota i myślę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej.
Stal w pewnym momencie wyszła nawet na trzy bramki do przodu i trochę przejęła sytuację na parkiecie.
Tak, zgadza się. Prowadzili trzema bramkami w pierwszej połowie, ale my gramy zawsze tak, że na to nie patrzymy. Wiadomo, przegrywa się trzema bramkami, ale my też czujemy co możemy zagrać, co możemy z siebie dać i że końcowy wynik będzie pozytywny dla nas.
Można powiedzieć, że z Waszej strony był to mecz zawodników pierwszej linii. Razem z Christianem, Kamilem i Joakimem [Spanne, Syprzak, Bäckström - przyp.red.] rzuciliście aż 21 bramek.
Dokładnie. Ja jeszcze tam z dwa razy się pomyliłem. Były sytuacje, w których nie trafiłem, ale to mój błąd oczywiście. Sypa [Kamil Syprzak - przyp. red.] zagrał dzisiaj świetne zawody.
W sumie kolejne świetne zawody, bo w ostatnim meczu rzucił sześć bramek.
Wrócił po kontuzji i tydzień przed kadrą też zagrał dobre spotkanie. Na kadrze mało miał okazji, żeby się pokazać, ale dzisiaj udowodnił, że jest bardzo dobrym zawodnikiem i przyszłość przed nim. Na pewno będzie z niego dobry kołowy.
Wspomniałeś o kadrze. Znalazłeś się w składzie na turniej w Gdyni. Jak Twoje wrażenia po powrocie do kadry po tych pięciu latach przerwy?
Fajnie było się spotkać i w sumie zaskoczyło mnie powołanie do kadry. Wcześniej powołani byli inni zawodnicy. Dostałem je i bardzo się cieszę. Wróciłem po długiej kontuzji i walczyłem o to, by wrócić na parkiet. Wiadomo, każdy z zawodników marzy i czeka, żeby zagrać w reprezentacji. Było to dla mnie fajne wyróżnienie i fajnie było tam pojechać, spotkać się z tymi chłopakami, bo miałem te pięć lat przerwy. Wrażenia są miłe i zobaczymy jak to się dalej wszystko ułoży. Na razie trzeba tu walczyć w klubie, w Superlidze, w Lidze Mistrzów i zobaczymy jak to się ułoży.
Ostatnimi spotkaniami udowadniasz, że zasłużyłeś na to powołanie. Liczysz na powołanie na mistrzostwa w Serbii? Choć do tego jeszcze daleko...
Wydaje mi się, że tak jak powiedziałeś do tego jeszcze daleko. Trener zdecyduje kto pojedzie, kto będzie powołany na te przygotowania, które w sumie będą krótkie i na pewno trener ma już poukładane w głowie jak będą wyglądać. Weźmie tych, którzy będą w formie także to od niego zależy ta decyzja. Ja tu jestem w klubie. Trenuję, biegam, robię swoje. Tak jest najlepiej i nie ma co wybiegać w przyszłość.
Za tydzień czeka Was powrót na parkiety Ligi Mistrzów. Po czterech kolejkach jesteście na czwartym miejscu. Jak ocenisz te pierwsze spotkania?
Wiele osób mówi, że mogliśmy wygrać czy w Koprze czy w Skopje. Mogliśmy te punkty wywieźć, ale też nie zapominajmy, że prawie powinniśmy przegrać z Constantą, z którą jednak wygraliśmy. Akurat trafiło się pięć wyrównanych zespołów, które walczą ze sobą także wydaje mi się, że dla każdego droga do awansu jest jeszcze otwarta. Każdy z tych zespołów może awansować. Wydaje mi się, że Hamburg jest delikatnie poza zasięgiem, bo jest to drużyna z europejskiej czołówki. Każdy mecz przynosi nam jakieś doświadczenie i każdy będziemy się starali wygrywać.
Przed Wami spotkanie z Hamburgiem, o którym wspomniałeś. Ekipa Cimosu Koper pokazała, że można z nimi powalczyć - byli bliscy zdobycia punktów.
Tak, przegrali tylko jedną bramką. Hamburg w tym sezonie gra chimerycznie - raz dobrze, raz źle także będziemy szukali tej szansy u siebie. W końcu jesteśmy Wisła Płock - walczaki. Na pewno się nie położymy i damy z siebie wszystko. Jak się mecz ułoży? Tego już nikt nie wie.
Na koniec powiedz jak wygląda sytuacja w drużynie, bo kontuzje Was nie oszczędzały.
Były problemy, dopadły nas kontuzje. Jak co roku w sumie coś na tej jesieni się dzieje, że są jakieś dziwne kontuzje, naciągnięcia, no ale taki jest sport. Sporo spotkań graliśmy w okrojonym składzie. Mogliśmy coś wygrać, mogliśmy przegrać. Coś się udało, coś nie. Przegraliśmy też z Kielcami - nie udało się, ale powalczyliśmy i staraliśmy się jak mogliśmy w tym składzie, którym dysponowaliśmy. Teraz powraca już Michał Zołoteńko, który będzie do obrony i ataku. Mam nadzieję, że Luka niedługo wróci. Tak samo jak Adam Twardo, który razem ze Zbyszkiem Kwiatkowskim bronią na środku.
Rozmawiał: Piotr Czajkowski
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
- 1
- Multimedia
- Doping z meczu Wisła Płock - THW Kiel

- 2
- Głosowanie
- Wybierz zawodnika meczu Wisła - Vive
- 3
- Kibice
- Kibice jadą do Kielc
- 4
- Galeria
- MMTS Kwidzyn - Wisła Płock (17 zdjęć)
- 5
- Typer
- Finał Mistrzostw Polski




Christian Spanne
42% głosów

- Strona istnieje od 2962 dni
- Użytkowników online: 0
- Gości online: 28
- Newsów w serwisie: 1623
- Zarejestrowanych użytkowników: 1702
- Najnowszy użytkownik: CZUWAJ


| 1. | Vive Kielce | 42 | 803-547 |
| 2. | Wisła Płock | 34 | 662-566 |
| 3. | MMTS Kwidzyn | 30 | 624-586 |
| 4. | Stal Mielec | 27 | 646-629 |
| 5. | Azoty Puławy | 24 | 575-572 |


| 1. | Michał Kubisztal | 125 |
| 2. | Christian Spanne | 75 |
| 3. | Kamil Syprzak | 73 |
| 4. | Muhamed Toromanović | 63 |
| 5. | Bostjan Kavas | 58 |

Gadżety (8)
Typer 2011/12 - klasyfikacja (31)
Typer 2011/12 - podsumowanie. (0)
Typer: FINAŁ MP (12)
Giełda (116)
Wlepki (0)
Transfery (14)














Brak komentarzy