Wiśniewski: Gorzów postawił twarde warunki
"Gdzieś w tyle głowy na pewno miałem świadomość, że to moje ostatnie spotkanie w Blaszak Arenie. Za wszelką cenę chciałem wygrać, aby godnie pożegnać się z tym wysłużonym obiektem. Podobnie zresztą myśleli pewnie również inni nasi gracze. Tymczasem Gorzów, szczególnie w drugiej połowie, postawił twarde warunki, walcząc z nami do końca jak równy z równym. Dzięki temu kibice oglądali fajne zawody." - stwierdził po meczu z AZS AWF Adam Wiśniewski. Rozmowę ze wychowankiem Wisły przeprowadził portal plocek.pl.
Wisła na pożegnanie z Blaszak-Areną pokonała AZS AWF Gorzów, ale wygrana mogła być znacznie bardziej efektowna, gdyby niektórzy gracze byli bardziej skuteczni.
- Zgadza się. Zdaję sobie w pełni sprawę z faktu, że ta uwaga dotyczy również mojej skromnej osoby. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była wręcz koncertowa. Wykorzystywaliśmy prawie wszystko. Zarówno w kontrze, jak i w ataku pozycyjnym. Niestety, druga część meczu w naszym wykonaniu była już zdecydowanie gorsza. Odpowiedzialny za meczowe statystyki Artur Góral powiedział nam, że w ciągu 20 minut zmarnowaliśmy aż 14 rzutów. Trudno się więc dziwić, że nasza przewaga znacząco stopniała.
Ale skąd wzięła się ta wasza nieskuteczność po przerwie? Trener Lars Walther powiedział, że byliście za bardzo rozluźnieni. W kuluarach dało się też słyszeć, że na pożegnanie z Blaszak-Areną w niektórych sytuacjach za bardzo próbowaliście grać pod publiczkę. Gdzie leży prawda?
- O to trzeba byłoby zapytać indywidualnie każdego z zawodników. Trudno byłoby mi jednoznacznie odpowiadać na tak postawione pytanie w imieniu moich kolegów. Może faktycznie wkradło się troszkę rozluźnienia. Każdy myślał o tym, aby oddać jakiś fajny i efektowny rzut, troszkę szczęścia dopisało też bramkarzowi gości i stało się tak, jak się stało.
Wychodzi więc na to, że czasami proste środki są lepsze od efektownych sztuczek.
- Zgadza się. Ale proszę pamiętać, że skoro do Blaszak-Areny przychodzi na każdy mecz 800-900 kibiców, to każdy stara się, aby pokazać im jakieś efektowne zagrania. Tym razem nie do końca nam się to udało. Ktoś chciał rzucić obniżkę, ale odbił bramkarz, ktoś inny trafił w poprzeczkę. A goście wykorzystali to, redukując naszą przewagę.
Piętą achillesową Wisły są ostatnio rzuty karne.
- Gdy prowadzi się różnicą ośmiu-dziewięciu bramek, przy rzucie karnym próbuje się czasami ośmieszyć bramkarza rywali. Kiedy mecz jest na styku, koncentracja na linii siedmiu metrów jest zupełnie inna.
Czułeś na plecach dreszcz emocji związany z tym, że po raz ostatni grałeś w hali Chemika, w której dorastałeś, grając we wszystkich kategoriach wiekowych?
- Gdzieś w tyle głowy na pewno miałem świadomość, że to moje ostatnie spotkanie w Blaszak-Arenie. Za wszelką cenę chciałem wygrać, aby godnie pożegnać się z tym wysłużonym obiektem. Podobnie zresztą myśleli pewnie również inni nasi gracze. Tymczasem Gorzów, szczególnie w drugiej połowie, postawił twarde warunki, walcząc z nami do końca jak równy z równym. Dzięki temu kibice oglądali fajne zawody. Warto jednak podkreślić, że nie żegnamy się jeszcze z halą Chemika. Będziemy w niej trenowali jeszcze co najmniej przez dwa tygodnie.
Trudno byłoby sobie wymarzyć lepszego rywala na inauguracje Orlen Areny niż Vive Targi Kielce.
- Tak, to prawda. Trzeba jednak pamiętać, że zanim zagramy w Płocku z Kielcami, czekają nas jeszcze dwa wyjazdowe mecze, które wcale nie będą łatwe. Najpierw jedziemy do Wągrowca, gdzie zmierzymy się z Nielbą, która w ubiegłym sezonie jako gospodarz urwała nam punkt. Później czeka nas jeszcze wyjazd do Lubina na mecz z nieobliczalnym Zagłębiem. Co do Kielc – to klasa sama w sobie. To świetny zespół występujący w Lidze Mistrzów. Kielczanie co tydzień grają w tych rozgrywkach mecze na niebywale wysokim poziomie. Nam zaś takich właśnie pojedynków bardzo brakuje. Pojedynek z Vive będzie miał nie tylko prestiżowy charakter. Będzie dla nas swego rodzaju testem przed pucharowym bojem z rumuńską Resitą. Do obu tych pojedynków przygotowujemy się bardzo intensywnie już teraz, a trener powoli podkręca nam śrubkę.
Zbyszek Kwiatkowski przyznał, że już teraz czuje dreszczyk emocji na myśl o tym, co się stanie, gdy wychodząc na plac gry w Orlen Arenie usłyszy się ryk kompletu publiczności.
- Pięć i pół tysiąca ludzi na trybunach na pewno będzie robiło ogromne wrażenie. Kiedy krzykną, na pewno poczuje się ciarki na plecach. Ja kiedyś grałem w hali, w której było 11 tysięcy fanów. Tyle tylko, że byli przeciwko mnie. Przyznaję jednak, że w takiej sytuacji wrażenie jest niesamowite. Jeśli w meczu z Kielcami hala zapełni się do ostatniego miejsca, wówczas kibice będą nie tylko ósmym, ale nawet dziewiątym naszym zawodnikiem. Mam nadzieję, że ich doping pomoże nam w walce o zwycięstwo.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
- 1
- Multimedia
- Doping z meczu Wisła Płock - THW Kiel

- 2
- Głosowanie
- Wybierz zawodnika meczu Wisła - Vive
- 3
- Kibice
- Kibice jadą do Kielc
- 4
- Galeria
- MMTS Kwidzyn - Wisła Płock (17 zdjęć)
- 5
- Typer
- Finał Mistrzostw Polski




Christian Spanne
42% głosów

- Strona istnieje od 2962 dni
- Użytkowników online: 0
- Gości online: 28
- Newsów w serwisie: 1623
- Zarejestrowanych użytkowników: 1702
- Najnowszy użytkownik: CZUWAJ


| 1. | Vive Kielce | 42 | 803-547 |
| 2. | Wisła Płock | 34 | 662-566 |
| 3. | MMTS Kwidzyn | 30 | 624-586 |
| 4. | Stal Mielec | 27 | 646-629 |
| 5. | Azoty Puławy | 24 | 575-572 |


| 1. | Michał Kubisztal | 125 |
| 2. | Christian Spanne | 75 |
| 3. | Kamil Syprzak | 73 |
| 4. | Muhamed Toromanović | 63 |
| 5. | Bostjan Kavas | 58 |

Gadżety (8)
Typer 2011/12 - klasyfikacja (31)
Typer 2011/12 - podsumowanie. (0)
Typer: FINAŁ MP (12)
Giełda (116)
Wlepki (0)
Transfery (14)














Brak komentarzy