Walther: W finale stanowiliśmy drużynę
„My we wszystkich czterech spotkaniach stanowiliśmy drużynę, a Vive zlepek indywidualności. Oni nie grali już tak dobrze, jak kilka miesięcy wcześniej. Po pierwsze, Zorman, który jest gwiazdą światowego formatu, za mało grał pod zespół, a za bardzo pod siebie. Po drugie, kielczanie za dużo grali środkiem, nie wykorzystując skrzydeł. I wreszcie po trzecie, nie funkcjonował ich kontratak." - powiedział w rozmowie z „Przeglądem Sportowym" trener Wisły Lars Walther.
PS: Pan to chyba nie chce zbyt długo popracować w Wiśle.
Lars Walther: Nie rozumiem, dlaczego?
Bo zdobył pan mistrzostwo Polski, a trzej poprzedni trenerzy, którzy tego dokonali, zostali natychmiast zwolnieni.
Ach rzeczywiście, słyszałem, że tak się stało z jednym z moich asystentów Krzysztofem Kisielem.
Podobnie było wcześniej z Bogdanem Kowalczykiem i Bogdanem Zajączkowskim. Ten drugi wygrał nawet dublet.
O nich nie wiedziałem. Ale zupełnie o tym nie myślałem. Nie sądzę, żeby zdobycie mistrzowskiego tytułu mogło być powodem rozstania się ze szkoleniowcem (śmiech).
Proszę powiedzieć - ale szczerze - kiedy pan uwierzył, że można w finale ograć Vive Kielce?
Wiedziałem, że jeśli będziemy mieć dobry dzień, to zawsze możemy wygrać z nimi mecz. Ale z wygraniem całego finału było trudniej. Wiadomo, jedno zwycięstwo nie wystarczy, trzeba wygrać trzykrotnie. W to uwierzyłem po... pierwszym, przegranym starciu w Kielcach. Dlaczego? Bo prawie przez całe spotkanie dotrzymywaliśmy Vive kroku, odskoczyli nam dopiero w końcówce. Po tym meczu dużo rozmawialiśmy z zespołem, kogo trzeba w Vive zneutralizować, co zmienić w naszej grze. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Mariusz Jurasik, który ma już 35 lat, a w pierwszym meczu rzucił nam 10 goli, może nie dać rady rozegrać na takim poziomie kolejnych meczów. I to się sprawdziło.
A co było decydujące dla waszego zwycięstwa?
Gra zespołowa! My we wszystkich czterech spotkaniach stanowiliśmy drużynę, a Vive zlepek indywidualności. Oni nie grali już tak dobrze, jak kilka miesięcy wcześniej. Po pierwsze, Zorman, który jest gwiazdą światowego formatu, za mało grał pod zespół, a za bardzo pod siebie. Po drugie, kielczanie za dużo grali środkiem, nie wykorzystując skrzydeł. I wreszcie po trzecie, nie funkcjonował ich kontratak.
To było głównie zwycięstwo Wisły nad Vive, ale także Larsa Walthera nad Bogdanem Wentą.
To prawda (śmiech). Ale ja nie traktuję tego w ten sposób. Najważniejsze jest to, co pan powiedział na początku - to było zwycięstwo Wisły nad Vive. Najważniejsza jest drużyna. Bogdan jest częścią swojej, a ja swojej. Moja wygrała i cieszę się z tego jak nie wiem co! Tym bardziej że naszego zwycięstwa się nikt nie spodziewał.
Wenta w Kielcach reagował przy linii jak szaleniec, ale z pana to też niezłe ziółko.
(Śmiech) Rzeczywiście aż tak było widać? Chce pan wiedzieć, jaka jest prawda? Czasem trzeba pokazać podczas meczu emocje, żeby zespół widział, że trener jest z zawodnikami, że się z nimi utożsamia i żyje tym, co się dzieje na boisku. OK, czasem jest w tym trochę aktorstwa, ale trzeba znać granice. Jeśli w którymś momencie sędzia przychodzi i mówi, żebyś się uspokoił, to lepiej zrób to. Jak dostaniesz dwie minuty, to osłabiasz swój zespół, bo za ciebie musi zejść jakiś zawodnik. A tego przecież nie chcesz, prawda? Ale to nie jest tylko aktorstwo. Podczas finałów w 80 procentach to był prawdziwy Lars Walther. Człowieku, jak ja chciałem tego tytułu! Pracowałem w siedmiu krajach i właśnie osiągnąłem swój największy sukces w życiu! Kiedy zobaczyłem, że naprawdę możemy pokonać Vive, myślałem już tylko o tym.
Mieszka pan w Polsce prawie rok. Dobrze pan mówi po polsku? (pytanie po polsku).
Niedobrze, to trudny język (po polsku). Ale od najbliższego sezonu biorę się na serio za naukę. Chciałem zacząć już w marcu, ale przegraliśmy finał Pucharu Polski i postanowiłem skoncentrować się na pracy z zespołem, bo widziałem, że jeszcze dużo jest do zrobienia.
Jak to w marcu, przecież jest pan w Polsce od lipca!
Tak, ale na początku wiedziałem, że praca w Płocku to dla mnie duża szansa, doszło kilku zawodników i musiałem się skupić na tworzeniu drużyny. Na szczęście nie było żadnych problemów z porozumiewaniem się z zawodnikami po angielsku. I to nie tylko w kwestiach dotyczących gry, ale i pozasportowych. Nie ma problemu, żeby pogadać o sprawach codziennych, pożartować.
To po co chce pan się w ogóle uczyć polskiego?
Przez szacunek dla tych ludzi - zawodników, kibiców, działaczy. Nie przyjechałem tu na rok, mam zamiar przyczynić się do stworzenia w Płocku wielkiego klubu. Pewnie nigdy nie będę mówił po polsku tak, jak po angielsku czy niemiecku, bo wasz język jest trudniejszy, ale chcę przynajmniej spróbować. Jeśli mi się nie uda, to znaczy, że jestem za głupi (śmiech).
Jakieś słowa sprawiają panu szczególny problem?
Tak, ale nie powiem jakie, bo nie potrafię ich wymówić (śmiech).
A ma pan jakieś ulubione nasze wyrazy? Słuchając pańskich wskazówek w czasie przerw w grze, jest nim chyba słowo „szeroko".
Tego faktycznie używam często. Ale najważniejszym polskim słowem, jakie poznałem, jest „spokojnie". Bo moi zawodnicy mają wysokie umiejętności, tylko czasem nie są w stanie ich pokazać, bo za bardzo chcą wygrać. Denerwują się i robią niektóre rzeczy zbyt szybko i zbyt niedokładnie. Wtedy muszę ich zatrzymać i sprawić, by zaczęli działać racjonalnie. To są zawodowcy. Wiedzą, co mają robić na boisku, ale czasem emocje biorą górę i wtedy jakość ich gry spada. Moim zadaniem jest zareagować w odpowiednim momencie i powiedzieć „spokojnie".
Słyszałem, że jest pan nie tylko dobrym trenerem, ale i niezłym gitarzystą.
To źle pan słyszał (śmiech). Marny ze mnie gitarzysta, ale lubię sobie czasem pobrzdąkać. Jednak rzeczywiście uwielbiam słuchać muzyki, zwłaszcza rockowej. Jest taka płyta, którą puszczamy sobie w szatni przed meczami. Nazywa się „Kill'em All" Metalliki.
Tytuł faktycznie dobry na konfrontację, ale początek pierwszego utworu „Hit The Lights" nie zostawia już żadnych wątpliwości...
„Tej nocy skopiemy komuś dupę, ogarnęło nas metalowe szaleństwo, gdy fani zaczęli krzyczeć, to jest w porządku, bardzo dobrze. Jak już zaczniemy grać, to nigdy nie chcemy przestać". Jak się wychodzi na mecz, to trzeba mieć właśnie takie nastawienie. Pokonać rywala, nie dać mu żadnej szansy. Być jak czołg, który zgniata wszystko na drodze...
Uff, to może wróćmy teraz jednak do sportu. W Lidze Mistrzów możecie mieć problemy ze zgniataniem przeciwników. O ile w ogóle się do niej zakwalifikujecie.
To prawda, Champions League stawia zupełnie inne wymagania niż polska ekstraklasa. Najpierw musimy wygrać turniej kwalifikacyjny, a potem dużo będzie zależeć od losowania. Plan był taki, żeby w ciągu pięciu lat awansować do czołowej szesnastki. Gdyby udało się wcześniej, byłoby wspaniale.
Czy obecny skład pozwala na takie marzenia?
Myślę, że tak. Nikola Eklemovic, Christian Spanne i Muhamed Toromanović to moje pomysły. Michała Kubisztala tak dobrze nie znałem, ale prezes Andrzej Miszczyński powiedział, że to dobry zawodnik, a moi znajomi w Niemczech to potwierdzili. Nie potrzebujemy więcej piłkarzy, nie potrzebujemy wielkich gwiazd. Jak jest ktoś, komu płacisz dużo więcej niż innym, to nie jest dobre dla drużyny. A dla mnie najważniejszy jest zespół. Eklemovic ma kilkanaście lat doświadczenia w Lidze Mistrzów. Młody Spanne stworzy z Arkiem Miszką rywalizację na skrzydle, a „Toro", który jest o kilkanaście lat młodszy od Dimy Kuzielewa, będzie zdobywał bramki z koła. To czołowy snajper ligi duńskiej. Kubisztal kilka lat występował w Bundeslidze, jest świetnym strzelcem i też bardzo nam pomoże. Tak, uważam, że z tym składem poradzimy sobie w Champions League.
A dlaczego odchodzi Vegard Samdahl, który przez minione dwa sezony był jednym z najlepszych graczy Wisły?
Vegard ma 33 lata i myśli o przyszłości swojej rodziny. Rozmawiałem z nim, mówił, że dobrze czuł się w Płocku i poważnie rozważał pozostanie tutaj. I ja też chciałem go mieć w drużynie. Jednak on pragnął już zapewnić sobie dobry start do życia po sportowej karierze i dlatego postanowił wrócić do ojczyzny. Bardzo się cieszę, że mógł się pożegnać z Płockiem takim fantastycznym sukcesem, jak mistrzostwo Polski, w którego wywalczeniu miał ogromny udział.
Zdobył pan z Wisłą mistrzostwo Polski, ale dla wielu polskich kibiców jest pan raczej nieznaną postacią. Jak wyglądała pana kariera?
Zaczynałem grać w Danii, w pierwszoligowym Aalborgu. Potem przeniosłem się na trzy sezony do portugalskiego Sportingu Lizbona. Później były niemiecki Nordhorn, islandzkie Akureyri. Po powrocie do Danii zakończyłem karierę. Jako trener prowadziłem zespół Virum Sorgenfri, który niestety zbankrutował...
...bo może trener był za drogi?
Raczej nie (śmiech). Pracowałem również w Roskilde, a podczas tego pobytu w Danii zajmowałem się też przez trzy lata działalnością menedżerską.
To pewnie nie ma zawodnika, którego nie mógłby pan namówić na grę w Wiśle?!
Czy aż tak, to nie wiem, ale rzeczywiście wypracowałem sobie sporo kontaktów w całej Europie. Później znowu wyjechałem do Niemiec i zostałem trenerem rezerw oraz asystentem głównego szkoleniowca w SG Flensburg-Handewitt...
Czyli pełnił pan tę samą funkcję, co Bogdan Wenta!
Tak, zastąpiłem go po jego zwolnieniu. Po Flensburgu stałem się na półtora roku pierwszym szkoleniowcem słoweńskiego Gorenje Velenje, skąd po dwóch wicemistrzostwach kraju i awansie do 1/8 finału Ligi Mistrzów zostałem zwolniony. Później pracowałem jeszcze w niemieckim Eintrachcie Hildesheim, włoskim Conversano i kolejnym niemieckim klubie TV Emsdetten, z którego przyszedłem do Wisły.
Podobno płocki klub musiał za pana zapłacić Niemcom, bo miał pan jeszcze ważny kontrakt.
Na ten temat nie chcę się wypowiadać. To była sprawa między kierownictwem Wisły i Emsdetten.
A jakie ma pan plany na wakacje?
Jadę do mojego domku letniskowego na północy Danii, gdzie spędzę tydzień z żoną. I zamierzam przez ten czas nie powiedzieć i nie słyszeć słowa o piłce ręcznej!
Tylko przez tydzień?!
Tak, bo żona mówi, że jak przez więcej niż siedem dni nie mam do czynienia z handballem, to staję się nieznośny.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
- 1
- Multimedia
- Doping z meczu Wisła Płock - THW Kiel

- 2
- Głosowanie
- Wybierz zawodnika meczu Wisła - Vive
- 3
- Kibice
- Kibice jadą do Kielc
- 4
- Galeria
- MMTS Kwidzyn - Wisła Płock (17 zdjęć)
- 5
- Typer
- Finał Mistrzostw Polski




Christian Spanne
42% głosów

- Strona istnieje od 2962 dni
- Użytkowników online: 0
- Gości online: 22
- Newsów w serwisie: 1623
- Zarejestrowanych użytkowników: 1702
- Najnowszy użytkownik: CZUWAJ


| 1. | Vive Kielce | 42 | 803-547 |
| 2. | Wisła Płock | 34 | 662-566 |
| 3. | MMTS Kwidzyn | 30 | 624-586 |
| 4. | Stal Mielec | 27 | 646-629 |
| 5. | Azoty Puławy | 24 | 575-572 |


| 1. | Michał Kubisztal | 125 |
| 2. | Christian Spanne | 75 |
| 3. | Kamil Syprzak | 73 |
| 4. | Muhamed Toromanović | 63 |
| 5. | Bostjan Kavas | 58 |

Gadżety (8)
Typer 2011/12 - klasyfikacja (31)
Typer 2011/12 - podsumowanie. (0)
Typer: FINAŁ MP (12)
Giełda (116)
Wlepki (0)
Transfery (14)














pdg
Fajny wywiad. Teraz czas na odpoczynek, a później ciężka praca. Udanych wakacji panowie!!
barson
super wywiad. nic dodać nic ująć. Lars to super facet i bardzo dobry profesjonalny trener :)
nafciarz1947
Oby to się nie zmieniło po kolejnym przegranym meczu, bo aż się wierzyć nie chciało do czego zdolni są "kibice". Ja wiem że PP to była klęska, ale żeby całą winę na trenera? Ze jest bez pomysłu i żeby wracał tam skąd przyjechał? A teraz gdy doprowadził nas do mistrzostwa to każdy raptem zmienił zdanie
matwislak
Gra zespołowa to nasz klucz do sukcesu, dlatego uważam że nie należy robić rewolucji, tylko stopniową ewolucję. W przyszłym sezonie klubu musi być mocniejszy niż dotychczas i myślę że obecni zawodnicy to zagwarantują. Najbardziej szkoda odejścia Samdahla, ale jak trener podkreślił chciał go zatrzymać, ale Vegarda ciągnęło już do domu, co w takim wieku nie dziwne. Przyjdzie Eklemović, który powinien godni zastąpić Vegarda. Toromanović został sprowadzony nie tylko do gry w obronie, ale chyba przede wszystkim w ataku, o czy trener mówi, podkreślając że Toro jest czołowym snajperem ligi duńskiej. Przyjście Spanne też zrobi dobrze dla naszego zespołu, bo będziemy mieć dwóch równorzędnych skrzydłowych, do tego Miszka dostając konkurenta, będzie jeszcze bardziej zmobilizowany do pracy. Kubeł jest na tyle doświadczonym i po prostu dobrym graczem, że powinien znacząco wzmocnić rozegranie. Do tego po kontuzji wraca Rajkovic, który odciąży Kavasa. Ponadto, coraz lepiej grać powinni nasi młodzi gracze: Chrapek(który i tak już teraz gra bardzo dobrze), Sypa, Paczkowski, Mokrzki, Klinger. Bramkarze powinnni bronić przynajmniej na poziomie z obecnego sezonu. Na lewym skrzydle coraz pewniej gra Gadżet, od Joakima też powinniśmy oczekiwać poprawy poziomu.
Więc celem na okres przygotowawczy powinno być przede wszystkim zgranie Nikoli, Toro i Kubła z resztą zawodników. Walther jest wg mnie odpowiednią osobą by zrobić u nas fajną drużynę.
landryn
Nikola Eklemović w akcji:
http://www.youtube.com/watch?v=-ywtXKd03w0
MistrzZ.K.S
Quantanamera mamy trenera Walthera :D
Mamy super szkoleniowca !!!!!
barson
pozytywna jest też koncepcja na następne 5lat a nie jakieś krótkowzroczne posunięcia.. tak się buduje dobrą drużynę i markę w Europie.
dajmy klubowi,sztabowi i zawodnikom pracować, a sami skupmy się na tym by dać im odpowiednie wsparcie i pokazać kibicowsko Polsce i całej Europie co znaczą WISŁA PŁOCK HANDBALL FANS!
sadek
pozdrawiam tych wszystkich co chcieli go zwalniac.
to dobry trener !
kamil89plock
landryn-o ile mnie wzrok nie myli to w tej akcji którą wstawiłeś to chyba poszedł jeden kroczek za dużo hehe,oczywiście nie umniejszając umiejętności zawodnika.
maniak
Nafciarz1947 Najpierw bęcki z Iskrą u siebie, porażka z Resitą i klęska w PP, a ty wierzyłeś wtedy bezgranicznie w trenera i drużynę? Trenera bronią wyniki, a na tamten okres wyników nie było. Kibice z reguły mają gorące głowy, czy to po spektakularnych zwycięstwach czy po sromotnych porażkach. Pamiętać też trzeba, że jest pewna grupa osób (mam nadzieje, że nieliczna), którzy przy słabszym okresie drużyny lub porażkach krytykują klub za wszystko, wyrzucili by pół drużyny.
cruzer
Inteligenty człowiek, z dobrym gustem muzycznym, a do tego ma świra na punkcie handball'a :)
Lewar
Fajnie że wyjaśniona została sprawa odejścia Vegarda i wszystko odbyło się w dobrej atmosferze.
Co do Eklemovica to ciekawe jak będzie wyglądała nasza obrona w przyszłym roku, bo jak można zauważyć zawodnik ten w Veszprem nie był obrońcą - jeżeli już to grał na pozycji skrzydłowego.
Ale skoro trener Walther go sobie upatrzył to pewnie już ma pomysł jak to zorganizować:)
landryn
Lewar - dla równowagi przychodzi też Kubisztal, który w obronie z powodzeniem zagra na każdej pozycji (kto oglądał mecz Fusche z Magdeburgiem ten wie o czym mówię). Toromanović to też bardzo dobry obrońca, więc i tu zmiany nie potrzeba. Jeśli staniemy w obronie w składzie np. Kubeł - Kredka - Tore - Boss, to z takiej obrony bez trudnu będzie można przejść do ataku pozycyjnego czy wyprowadzić kontrę w drugie tempo.
Ja o zmiany atak-obrona jestem spokojny przed nowym sezonem. Z tego co widać, będziemy mieć w składzie więcej zawodników "dwustronnych" niż obecnie.
Krzysztof_WP
"....Człowieku, jak ja chciałem tego tytułu..."
a jak my chcieliśmy Panie trenerze, dzięki wielkie.
sesk
Trener Walther zrobił kawał dobrej roboty przygotował formę na finałowe mecze teraz tylko zespół przygotować na wrzesień i będzie super:D :D :D
akms1
W sporcie trzeba być cierpliwym i spokojnie budować swoją wizję zespołu. Myślę, że trener przekonał nas do siebie i tonujmy krytykę, gdy przyjdzie gorszy okres. A porażki na pewno będą, jeśli nie będzie szerokiej ławki równorzędnych zawodników. Jeśli Wisła awansuje do Ligi Mistrzów, piłkarze będą grać na wielu frontach: LM, liga, PP, reprezentacje narodowe. Do tego zawsze ktoś łapie kontuzje. Po tak częstych meczach zawsze przychodzi spadek formy, czy zwykłe wypalenie. Pozostaje mi wierzyć, że sztab szkoleniowy zamykając transfery bierze powyższe po uwagę.
sesk
Zgadzam się z przedmówcą :D Przydały by się jeszcze ze dwa transfery aby mieć szerszą kadrę aby można było w razie kontuzji zastępstwo.
lutek
Moim zdaniem nie ma co robić transferów na siłę!! Kadra zamknięta i tyle!! A co mamy mieć jak w kelcach ;) 4 lewoskrzydłowych!! Zaufajmy Trenerowi!!!
Lewar
Dajcie już spokój z nowymi transferami. Mamy 21 zawodników - po trzech na każdą pozycję - to spokojnie wystarczy nawet jak przyjdzie nam grać w LM. W lidze polskiej będą się ogrywać młodzi - przecież też muszą grać.
Zespołowi potrzebna jest stabilizacja a nie rewolucja. Na treningach też nie może być tłoku bo to nie przyczynia się do rozwoju umiejętności.
Kadra jest optymalna.
zimny934
Zdobyliśmy majstra jest super. Tylko pamiętajmy, że jak w przyszłym sezonie by się nie udało to nie zwalniajcie trenera i zawodników. Profesjonalny klub buduje się latami a nie w sezon czy dwa. Raz się wygrywa a raz przegrywa. Taki jest sport i trzeba zawsze o tym pamiętać. Będą na pewno przestoje w grze i brak zgrania na początku, ale musimy być z chłopakami na dobre i złe. Deklaruję pełne poparcie dla trenera i prezesa. Odpowiedni ludzie na odpowiednim miejscu. Ktoś powie-ok jest sukces więc wielu się tym chełpi-tak to prawda, ale porażkę trzeba również godnie znieść. Grunt to, żeby w każdym meczu walczyć bo to jest najważniejsze.
maniak
Zimny934 Łaska kibica na pstrym koniu jeździ. Trenera bronią wyniki. Będą wyniki, będą „ochy” i „achy”. Nie będzie wyników i styl gry będzie beznadziejny, będą pojawiać się głosy o zdymisjonowaniu trenera. Taka jest kolej rzeczy. Dlatego nie my decydujemy, czy trener zostanie na stanowisku. Od tego jest prezes. Zauważ, jaka fala żądania dymisji trenera pojawiła się w „ślepo zapatrzonych” Kielcach. Tak go bronili ciągle jako trenera reprezentacji i Iskry. Noga mu się powinęła w klubie i głosy krytyki się ujawniają.
Ciekawi mnie, jak zachowywali by się kibice wiedząc wcześniej, że Samdahl odchodzi, a jego forma sportowa była łagodnie mówiąc nie najlepsza.
Wiarus
maniak i w tym właśnie tkiwi problem. W tej łasce kibiców co to na pstrm koniu jeździ. Wiem , że tak jest ale tak być nie powinno. Trzeba starać się to zmieniać. Ja nie jestem naiwny i wiem, że to nie nastąpi w 100% ale trzeba się starać. Dlatego zawsze broniłem drużynę i trenera nawet jak im nie szło. W myśl tej samej zasady broniłem Jensena, chciaż też miałem wiele wątpliwości. Jednak ja w przeciwieństwie do wielu, którzy dziś się wypowiadają, że trenerowi i drużynie trzeba dać czas, naprawdę tak myślałem i myślę. Nie zmieniam zdania w zależności od wyników.
marcos86
gdy usłyszałem ze wisła zakontraktowała eklemovicia staralem się go zobaczyć podczas meczów reprezentacji węgier na mistrzostwach świata tegorocznych , obejrzałem chyba 2 mecze i ku mojemu zdziwieniu eklemovic nie był nawet na ławce , czy wiecie może co było przyczyną ?? czy miał jakąś kontuzję czy poprostu nie łapie się tam i czy obecnie gra w kadrze ?? dzięki z góry za odpowiedź
Damiamor
Nikola został powołany, jednak sam zrezygnował z wyjazdu ponieważ uznał, że po kontuzji chce się lepiej przygotować do rundy rewanżowej w Veszprem.
fan
Taaa... Teraz wszyscy madrzy i oczywiscie kazdy bronil Walthera nawet jak druzyna grala chujowo i skompromitowala sie w PP. Otoz nie, wtedy wszyscy jechali rowno po nim i zawodnikach, bo tak naprawde bylo za co. Wiec nie probujcie teraz wmawiac i zapewniac, ze wierzyliscie w powodzenie Walthera, bo w pewnym momencie nie bylo widac nawet swiatelka w tunelu. No ale wiadomo, teraz latwo napisac "ja zawsze bronilem zawodnikow i trenera".
barson
czy to ważne co kto pisał? ja po przegranym we frajerskim stylu PP też zastanawiałem się tutaj czy aby Walther nie jest zbyt anemicznym trenerem bez posłuchu w drużynie.. i co z tego! grali ch..owo? grali! to się o tym mówiło.. mają Mistrza to teraz trzeba się zająć tym co będzie A NIE TYM CO BYŁO!!
Ale znając życie jeszcze nie jeden tu mądry wyskoczy ze swoimi wypocinami,że był zwalniany prezes i trener a teraz wszyscy się cieszą..
Liczy się wynik i zaangażowanie! Jak go nie będzie, normalnym prawem kibica jest na ten temat mówić
marcos86
@Damiamor dzięki ale powiedz mi jeszcze czy na codzień on jest pierwszym rozgrywającym węgier ??
maniak
Nikt nie jest idealny, więc krytykowany kiedyś będzie. Różnica jest w poziomie krytyki. Używanie wulgarnych słów czy wyrzucanie z klubu zawodników lub trenera w trakcie sezonu nie jest nikomu potrzebne.
fan
"czy to ważne co kto pisał?"
Nie, nie jest wazne, dopoki ktos nie wyjezdza z "i gdzie sa ci wszyscy ktorzy chcieli zwalniac trenera?" albo "ja wierzylem w ten zespol i trenera!". Wtedy WSZYSCY sie wkurwiali i widzieli, ze nie idzie to w dobrym kierunku, a ten kto teraz sie jawi jako najmadrzejszy i wszechwiedzacy jest po prostu hipokryta. Tyle.
marcos86
a propo jechania po trenerze , kibic na całym świecie ma taką mentalnośc że jak drużyna wygrywa to trenera i piłkarzy nosi się kolokwialnie na rękach , a jak drużyna przegrywa to część ludzi chce ich wyrzucić z klubu , zobaczcie jak w kielcach już chcą zwalniać wente chociaż niedawno był dla nich bogiem , wiele było negatywnych głosów po final four na temat walthera , to była słuszna krytyka bo finał pucharu polski to była dla nas totalna kompromitacja , lecz o wyrzuceniu go nie mogło być mowy bo widać było od początku że to dobry trener ale on jak i piłkarze nie sprostali zadaniu zdobycia pucharu , przerosło ich to na tamtą chwile, ale jak to sie stało że drużyna przeszła taką metamorfozę od pp do play off to jest dla mnie nie pojęta rzecz i takie rzeczy nawet filozofom się nie śniły
Wiarus
fan ja nie chcę byż ani alfą i omegą, ani żdną wyrocznią. Nie chcę również stawiać się przed tymi, którzy krytykowali w niewybredny sposób. Co kto pisał przecież łatwo sprawdzić. Więc nie mów, że ja kiedykolwiek zwalniałem trenera i zawodników. Przeczytaj co napisał maniak. Krytyka tak jest jak najbardziej potrzebna. Ale chodzi o to, że są tacy, którzy wylewali pomyje a nie krytykowali a teraz wznoszą peamy i chwalą pod niebiosa. We wszystkim trzeba zachować umiar. Jek jest za co to krytykować ale nie obrażać, zwalniać opluwać. Zapomniałęś co pisali o Gadżecie, Kuptelu i Waltherze. Ja pamiętam. Pamiętam nawet nicki tych osób. Ale dajmy już spokój. Co było to było. Teraz jest dobrze i nie spieprzmy tego.
b-real
Po przegranym finale PP posypało się mnóstwo krytyki na trenera i zespół. Sam pisałem, że nie ufam już trenerowi, ale nie po przegraniu tego finału, a po jego wypowiedzi po meczu, że zmierzamy ku katastrofie, ku przepaści. Nic z tego nie rozumiałem. Wcześniej trener powtarzał, że idziemy dobra drogą. Dopiero pewna osoba otworzyła mi oczy na kulisy tego finału. Nie ma co do tego wracać, ale wiarus - zapewne też wiesz, w czym rzecz.
To tyle, więcej do tego nie będę wracał. Teraz jest pięknie i niech nikt tego nie burzy. To był ciężki czas dla nas wszystkich, więc teraz radujmy się tym, co mamy i nie szukajmy dziury w całym, bo nie o to chodzi.
Damiamor
Marcos86 podstawowym rozgrywającym na turnieju w Szwecji reprezentacji Węgier był Gabor Csaszar a jego zmiennikiem jeśłi się nie mylę Kornel Nagy. Jeśli Eklemocvić by pojechał na mundial i jeżeli jego forma była by odpowiednia to zapewne spędziłby sporo czasu na parkiecie ponieważ jest uniwersalnym graczem. Csaszar jest bardzo dobrym rozgrywającym co udowodnił w meczu z Polską. W reprezentacji Węgier Niko zadebiutował bodajże w 2008. Był powołany na ME w Austrii 2010 a co do samego Eklemovicia to świetnie współpracuje z kołem i bardzo dobrze robi przewagi. Bombardier z niego średni ale tu nie o to chodzi do Wisły został zakupiony na rozegranie. Jest to zawodnik klasy światowej bynajmniej ja tak uważam po bacznych obserwacjach. Doświadczony, świetnie prezentujący się w meczach Ligi Mistrzów.
sesk
Ja ufam Trenerowi i Prezesowi to co zrobili to" Mistrzostwo Świata " .Teraz tylko trzeba kontynuować dobrą passę .
Olek
Świetny wywiad, świetny trener ;)
NafciarzZKS
To tylko próba ustawień osobistych.
kubulek
Szmal niech do nas przejdzie a nie do tych żulu z kielc!!!