Relacja z trybun: Koper - miejsce debiutów
Po niespełna jedenastu miesiącach przerwy wróciliśmy na europejski szlak kibicowski. Powrót bezdyskusyjnie zostaje zaliczony do jak najbardziej udanych, a liczba stu dwóch osób na sektorze gości jest - jak do tej pory - rekordową w historii zagranicznych eskapad na płocką rzucaną. Rekordowa jest również ilość flag, jaka towarzyszyła nam nad Adriatykiem. Sektor gości przyozdobiło sobotniego wieczora sześć wiślackich flag, w tym jedna całkowicie nowa.
Nowa flaga
ZAWSZE TAM | GDZIE WISŁA GRA - hasło z nowego nafciarskiego płótna, które sobotniego wieczora zaliczyło swój oficjalny meczowy debiut. W całości szyta flaga o wymiarach 1,8x1,8 metra została ufundowana i stworzona z okazji powrotu Wisły do rozgrywek elitarnej Ligi Mistrzów. Miejmy nadzieję, że będzie towarzyszyła płockim fanom wszędzie tam, gdzie pojadą za swoją drużyną...

Pierwszy raz od czasu wyjazdu do Danii, na obczyźnie zaprezentowaliśmy "The Pride", która wieszana jest głównie w grodzie na Tumskim Wzgórzu.
Ale zacznijmy od początku. Większość Nafciarzy dotarła do Słowenii autokarami, które ruszały spod Orlen Areny. Pierwsi wystartowali po 16:00, drudzy około godziny później. Oba szczelnie wypełnione, oba trzymające się podstawowej zasady pt. pijemy dopiero za mostem. ;) Jako że autor tego tekstu jechał autokarem nr 1 (tak zwanych "beznoclegowców"), opiszę jak to wyglądało z naszej perspektywy.
Droga mijała nam bezproblemowo. Jechaliśmy w miarę płynnie, z raczej niewielką ilością postojów. Kierowcy - później przechrzczeni na Pogromców Rond - nie jechali może za szybko, za to perfekcyjnie opanowali naszą hasłową komunikację (głośniej!, ciszej!, sikórz!, światło!, hamuluj!, chłodnej! itd.). Brawo!
Pierwszy przystanek mieliśmy przed Łodzią, gdzie natknęliśmy się na znajome twarze z płockiej ulicy czyli muzyków kapeli Podwórkowi Chuligani, którzy akurat zmierzali do Miasta Łodzi na koncert. Pogadaliśmy dłuższą chwilę, po czym pożyczyliśmy sobie nawzajem udanych wyjazdów i ruszyliśmy dalej.
Drugi dłuższy przystanek to Tychy, gdzie mieliśmy zaplanowaną ostatnią ciepłą szamę w ojczyźnie. Później miały zostać już tylko konserwy, chipsy, ewentualnie zestaw Małysza po płocku czyli bułka z piwem. Niektórzy szansę na konkretne żarło... "przespali", co niedługo potem okazało się dla niektórych zgubne...
Ale podróż to nie tylko wyczekiwanie od postoju do postoju, ale przede wszystkim mnóstwo atrakcji podczas samej jazdy. Mieliśmy więc swoisty tor przeszkód ("ała, nie chodź mi po twarzy!"), festiwal mniej i bardziej kontrowersyjnego kina ("czy to jest prowokacja?") czy koncerty piosenki chodnikowej o roboczej nazwie "Przeleć mniej w tej koniczynie".
Na plaży fajnie jest
Później było jeszcze parę postojów w Czechach i Austrii, aż w końcu (koło 8., 9.?) przekroczyliśmy granicę słoweńską. Na starcie od razu uderzyła nas nieczęsto spotykana na nadwiślańskich terenach czystość, estetyka, no i fantastyczna pogoda. Na widok coraz to mocniej przebijających się promieni słonecznych większość z nas już miała przed oczami plażę, ręczniczek i kąpiel w Adriatyku. Ale czym głębiej Słowenii, tym aura coraz mniej nam się podobała. Do tego stopnia, że niektórzy gorączkowo zaczęli poszukiwać w swoich walizkach zimowych kurtek...
Szczęściem, załamanie pogody (przy samej ulicy leżała kilkucentymetrowa warstwa śniegu), wynikające z przejazdu przez góry, nie trwało długo. Koper, w którym wylądowaliśmy koło południa przywitał nas słońcem.
Po zrobieniu kilku pamiątkowych zdjęć i zaznaczeniu swojej obecności głośnym "Jesteśmy zawsze tam" od razu ruszyliśmy w miasto. Niemal wszyscy od początku obrali sobie jeden i ten sam kierunek - plaża.
A na plaży? Na plaży fajnie jest! :) Zwłaszcza na plaży pełnej... Nafciarzy. Miejscowi nie mogli wyjść z podziwu, że na początku października, kiedy oni spacerują już w swetrach, grupa wariatów z Polski potrzebowała zaledwie kilkudziesięciu sekund żeby założyć kąpielówki i wskoczyć do morza. Temperatura wody porównywalna do Bałtyku w samym środku sezonu urlopowego. Nic dziwnego, że nie chciało nam się z niej wychodzić.
Ale nie samym morzem żyje wyjazdowicz. Znaleźliśmy też mnóstwo czasu na obiadki w miejscowych lokalach. A że podróże kształcą, niektórzy postanowili podszkolić swój Inglisz. Na pytanie "Where is amciu amciu?" tubylcy życzliwie wskazywali popularne knajpy. Gdy już tam dotarliśmy, nie brakowało konkretnych zamówień ("Three beer bez szklanki" etc.).
Zwiedzania też nie mogło zabraknąć. Cała starówka Kopru robi naprawdę duże wrażenie. Schludne, czyściutkie kamienice, wąskie uliczki, przez które przejechać mogą co najwyżej dwa rowery. Wszystko to nad lazurowym morzem z setką mniejszych i większych łódek, z ośnieżonymi szczytami Alp w tle.

Sami mieszkańcy również sympatyczni. Nawet za mocno się nie złościli, kiedy Ikarus, jeden z symboli ich miasta, o mało co nie spadł z podestu przy jednej z prób przyodziania go w wiślackie barwy...
Wszystkie te urocze obrazki można było obejrzeć z górującej nad miastem wieży, której oczywiście nie omieszkaliśmy przyozdobić vlepkami. Przy okazji okazało się, że nie jesteśmy pierwszymi kibicami z Polski, którzy zajrzeli w ten rejon Europy - na mieście zauważamy parę vlepek rzeszowskiej Stali.

Trybuny jak parkiet
O samym Koprze można się rozpisywać godzinami, ale w końcu nie pojechaliśmy tam na wczasy, tylko na mecz. A ten rozpoczął się o 20:00. My pod halą zebraliśmy się już godzinę wcześniej i od razu rozpoczęliśmy śpiewy. Ze śpiewem na ustach weszliśmy też na halę, gdzie obok wspomnianych na początku flag, wieszamy transparent z podziękowaniem dla słoweńskiej ziemi, która wydała Bostjana i Lukę. :)
Obaj płoccy Słoweńcy zostali zresztą bardzo ciepło przyjęci przez miejscową publikę, która mniej więcej w 3/4 wypełniła obiekt. Do sektorów gospodarzy dosiada się też grupa płockich very important personów pod wezwaniem %, którym nie po drodze było do nas, grupy stu dwóch zwykłych kibiców...
Młyn miejscowych (ok. 80 osób) podczas prezentacji rozwija niebieską folię z żółtymi elementami, co daje dosyć sympatyczny dla oka efekt. Ich repertuar dopingu niezbyt bogaty. Ograniczali się do krótkich okrzyków przeplatanych bębnami. Często, zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy przewaga Cimosu rosła z każdą minutą, do dopingu podłącza się reszta hali.
My z przyzwoitym dopingiem, wspomaganym dwoma bębnami. Na trybunach, tak jak na boisku - Wisła górą w pierwszej połowie. Po zmianie stron nieco spuściliśmy z tonu, bo i gra naszych pupili nie zachęcała do intensywniejszego zdzierania gardeł. Ożywiamy się w końcówce, a prawdziwy pokaz polskiej myśli kibicowskiej (hehe) dajemy - mimo porażki - już po ostatnim gwizdku. Piłkarzom dziękujemy za walkę, Ci nam za przybycie. Brawa zebraliśmy zresztą również od szczypiornistów Cimosu.
Po meczu czas na piwko - serwowane przez urocze ekspedientki w sklepiku pod halą - w towarzystwie miejscowych fanów. Potem jeszcze krótki spacerek po Koprze nocą, aż wreszcie nadchodzi moment odjazdu. Ładujemy się do autokaru i ruszamy z powrotem. Mijamy kąpiących się... w fontannie Nafciarzy z drugiego autokary i... to by było na tyle. :)
Powrót spokojny, bez poważniejszych przygód. Na większą uwagę zasługują jedynie: człowiek, dla którego higiena (zwłaszcza jamy ustnej) jest na pierwszym miejscu oraz dziwaczne nazwiska śląskich kandydatów do parlamentu.
W Płocku meldujemy się w niedzielę około 16:30. Krótko - kto nie był, niech żałuje! Bo ma czego!
AVE WISŁA!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
- 1
- Multimedia
- Doping z meczu Wisła Płock - THW Kiel

- 2
- Głosowanie
- Wybierz zawodnika meczu Wisła - Vive
- 3
- Kibice
- Kibice jadą do Kielc
- 4
- Galeria
- MMTS Kwidzyn - Wisła Płock (17 zdjęć)
- 5
- Typer
- Finał Mistrzostw Polski




Christian Spanne
42% głosów

- Strona istnieje od 2962 dni
- Użytkowników online: 0
- Gości online: 28
- Newsów w serwisie: 1623
- Zarejestrowanych użytkowników: 1702
- Najnowszy użytkownik: CZUWAJ


| 1. | Vive Kielce | 42 | 803-547 |
| 2. | Wisła Płock | 34 | 662-566 |
| 3. | MMTS Kwidzyn | 30 | 624-586 |
| 4. | Stal Mielec | 27 | 646-629 |
| 5. | Azoty Puławy | 24 | 575-572 |


| 1. | Michał Kubisztal | 125 |
| 2. | Christian Spanne | 75 |
| 3. | Kamil Syprzak | 73 |
| 4. | Muhamed Toromanović | 63 |
| 5. | Bostjan Kavas | 58 |

Gadżety (8)
Typer 2011/12 - klasyfikacja (31)
Typer 2011/12 - podsumowanie. (0)
Typer: FINAŁ MP (12)
Giełda (116)
Wlepki (0)
Transfery (14)














nafciarz_plock
Ten artykuł to kwintesencja tego co się wydarzyło :) brawo
tomasz238
Brawo Nafciarze... Podziwiam. Przeraża mnie ta droga, ale może zdecyduję się na Hamburg :)
kdamians
Oj warto było jechać, warto.
Pozdrowienia dla tych co byli, a kto nie był niech żałuje! :)
jaco
Hamburg czeka inwazja :) mam nadzieję że wiecej niż 250 osób. Znam 5 osób, które nigdy nie byly na wyjeżdzie a na Hamburg się wybierają :)
zielin
Hah, świetnie opisane, żałuje że nie było mnie, ale do Hamburga obowiązkowo :) Płocki zestaw najlepszy, zasada o piciu za mostem przypomniała mi wyjazd do Lubina bodajże w 2005 roku, kiedy parę minut przed 12 w południe, nie będąc jeszcze na moście, paru wyjazdowiczów zaczęło otwierać piwo. Grzecznie poproszeni wstrzymali się ze spożywianiem %, bo przecież prawdziwi dżentelmeni nie piją przed 12 :) A tym bardziej przed mostem :D
Tomasz238---> Do Hamburga jest tylko 780 km, więc źle nie będzie :)
beatfan
haha relacja prze zajebista! :) tak fajnie się to czyta,że człowiek ma wszystko przed oczami. jeszcze raz ogromny szacunek dla wszystkich wyjazdowiczów. 102 nafciarzy w Słowenii to naprawdę rewelacyjny wynik.. sam się szykuję na Hamburg więc bijemy rekord!
bulanda
Ktoś wie czy Tadek MOTOWIDŁO dostał się do sejmu ? :)
dojczeMDT
hee dokladnie tak jak piszecie.. kto nie byl niech zaluje.. ale zapomnieliscie wspomniec o zakazie srania w krzakach bueheheh
Blue
Również i ja szykuję się na Hamburg z 5-6 osobami 200 może będzie ;)
tomasz238
----->Bulanda.... Nie Motowidło się nie dostał. Miał 10516 głosów.
SIPR
UWAGA UWAGA!!!
Gorący NEWS!!
Kermitowi po powrocie z Kopru spadło na wadze 300 dkg
Na tą chwilę Kermit ma 16,7 kg ŻYWEJ WAGI:)
wiślacki
Powiem szczerze, że na Hamburg wybierają się osoby, których w życiu bym o to nie podejrzewał. Trzeba rozkręcić korbę.
Oby wyniki sportowe pomogły niezdecydowanym.
A Koper-no cóż, wyjazd legenda:)
Kto nie był niech żałuje
Pod bluzeczką dwa jabłuszka masz....
wotek61
No nieeeeeeeeeeee Kermit schudł?! Przecież to skandal, niedługo chłopaka nie będzie widać!
PS. Wyjazd legenda i przyznać się kto po mnie spacerował w nocy xD
Kermit
Chciałbym Was uspokoić, spadek na masie był tylko chwilowy.
Mój artefakt (SZATA KERMITA) musiał się wyprać, a jak wiadomo daje on: +1 do siły, +2 do witalności, +5 do pływania, +300dkg do wagi :)
Wszystko już OK.
P.s. Na Hamburg będzie 18kg żywej wagi.
Kermit
Aha, a propos "mój faworyt" z Tych Łukasz Fiutek dostał tylko 556 głosów, a Iza Kloc 12833.
Ile głosów zebrał Król Julian nie podają....
marcos86
oj coś mi się wydaje że liczba naszych kibiców w hamburgu przekroczy nasze najśmielsze oczekiwania :D ja również planuje jechać samochodem z 3 znajomymi i mam ogromną nadzieje że nic nam nie pokrzyżuje planów , przecież to tylko 780 km , chyba nawet będe chciał odpuścić mecz z włochami w noge żeby tylko pojechać do hamburga
p.s. jakoś słabo idą bilety na petersburg
Szczuro
Kermit jest profesjonalistą i trzyma wagę - stałe 17 kg.
To właśnie ze strachu i pod wrażeniem jego niepojętej masy odgryziony został korek od wódki.
JohnyN
Hmm na Hamburg :) !!
Ja się uda to dwa busiki polecą. Jak się nie uda to tylko jeden :)
Pozdro
witek249
Tak Sie bawia pilkarze reczni Cimosa Koper!!http://www.youtube.com/watch?v=q4oQ4L6PGbw