Rejestracja

Relacja z trybun: Jesteśmy ZAWSZE tam...

14.12.2011 14:09 | Matełko | źródło: inf. własna

Wyjątkowo długi i bogaty w atrakcje wszelkiej maści weekend już za nami. Czas opisać dwie przedostatnie eskapady nafciarskiej braci w kończącym się powoli 2011 roku. Od razu przypominam zapominalskim, że w najbliższą niedzielę jedziemy na „śledzika" do Głogowa - oby w jak najlepszej liczbie! Najpierw jednak skrót tego, co wydarzyło się w Wągrowcu i Szczecinie.

 

Sobota - Wągrowiec

Wyjazd do Wągrowca zanosił się na jeden z ciekawszych od dłuższego czasu. Wszystko za sprawą dziwacznych internetowych rozkmin, jakie ustawicznie urządzano czy to na łamach tego serwisu, czy na innych forach/stronach. Wągrowiecko-płocka napinka trochę podgrzała atmosferę.

 

Dodatkowego smaczku dodawał fakt, że nielbiści parę miesięcy wcześniej, podczas wizyty w naszym mieście, nie zostali wpuszczeni do OA (przeciwko czemu zresztą zaprotestowaliśmy podczas drugiej połowy tamtego pojedynku). Spodziewaliśmy się, że „dzięki temu" również i my będziemy mieć w Wągrowcu przejścia związane z wejściem na trybuny.

 

Nie było inaczej. Po dojechaniu pod halę (w asyście migających świateł, a jakże...) naszym oczom ukazały się uzbrojone po zęby oddziały, z miejsca usłyszeliśmy też żeby wychodzić dziesiątkami i wszyscy kolejno do dmuchania w alkomat.

 

Ostatecznie jednak do środka weszliśmy w komplecie - 29 osób z ekipy autokarowej + 7 samochodowców, co dało łącznie 36 wyjazdowiczów mocno mieszanego składu. Co ciekawe, trzeci raz byliśmy w Wągrowcu i za każdym razem jesteśmy sadzani w inny kąt na trybunach...

 

Naprzeciwko nas zorganizowana ekipa gospodarzy w sile ok. 70 głów. Zdecydowana większość w barwach, z dobrym dopingiem. Przed meczem prezentują sektorówkę, której niestety nie dane było nam zobaczyć, wszak wejście na obiekt trochę się przedłużyło...

 

My bez oprawy, za to z jedną wyjazdową flagą. Doping z naszej strony niezły, pozytywy zwłaszcza przed przerwą.

 

Z obu stron - o dziwo - raczej bez napinek. Zgorszenie wywołaliśmy tylko okrzykiem: „Cała hala śpiewa z nami", po którym nastąpiło „Mistrzem Polski jest Wisła". :)

 

Po zmianie stron atmosfera na naszym sektorze nieco siadła, podobnie jak gra naszych na parkiecie (co zresztą dobitnie pokazuje końcowy rezultat).

 

Nie trudno się domyślić, jakie nastroje towarzyszyły nam po końcowej syrenie. Mega wkurw. W stronę zawodników poleciało powtarzane jak mantra przez cały mecz „Grać na całego i walczyć do upadłego!" oraz „Co wy robicie, Nafciarze co wy robicie?".

 

Za to w obozie rywali nastroje zgoła odmienne. Fiesta. Na parkiecie tańce radości, na trybunach odpalona pirotechnika. Za ten ostatni wyczyn policja wyprowadza z hali paru chłopaków. Nasze okrzyki żeby ich zostawili nie miały prawa nic zdziałać w temacie. Efekt? 4 zakazy, wyroki w zawiasach, kary finansowe... Trzymajcie się!

 

W jakich wracamy nastrojach nie trudno się domyślić. Jesteśmy jednak na tyle pieprznięci, że zwykle po wygranych meczach w autokarze mamy stypę, za to po porażkach (a za taką odebraliśmy remis z Nielbą) są zawsze najlepsze imprezy. Tak też było i tym razem.

 

Atmosfera naprawdę fajna, szczególnie wesoło zrobiło się podczas postoju w Gnieźnie, kiedy to wbijamy się do pewnego znanego fast-foodu żeby zjeść jakieś „trociniaki". Nagle ktoś zarzuca „Who let the dogs out?!", odpowiedź tych dwudziestu paru osób wprowadza tubylców i pracowników restauracji w osłupienie. Za moment krzyknęliśmy jeszcze „Kto nie skacze - z Burger Kinga, hej, hej" i „Skąd jest to mięso, McDonald's skąd jest to mięso?!" i chyba miejscowi zdali sobie sprawę, że nie mają do czynienia z ludźmi normalnymi... :)

 

Dojadamy w spokoju i ruszamy dalej. W Płocku meldujemy się jeszcze w sobotę.

 

Poniedziałek - Szczecin

Ledwo co ochłonęliśmy po Wągrowcu, a już trzeba było myśleć, jak tu się dostać do Szczecina na mecz z tamtejszą Pogonią w ramach rozgrywek Pucharu Polski. Nie mogliśmy sobie odpuścić, bo cel założyliśmy sobie przed sezonem jasny - skończymy ten sezon bez wyjazdowego zera!

 

Ale sytuacja mocno się komplikowała. Zapisanych na wyjazd - 4 osoby. Sami kierowcy, za to żaden bez niezłego auta. Gorączkowe poszukiwania kierowcy z samochodem nie przynosiły rezultatów. W niedzielę około 21.-22. narodził się więc alternatywny pomysł - jedziemy pociągiem!

 

9:21 z Kutna, 14:13 w Szczecinie Głównym. No to co? Jedziemy! Umówiliśmy się na malowniczym (hehe) płockim dworcu PKP, gdzie zakupiliśmy bilety na pociąg i udaliśmy się do Kutna... samochodem. Skład nam się pomniejszył do trzech - jednego z nas zaczynały dopadać objawy grypy jelitowej (lepiej znanej jako „grypa wągrowiecka") i został w domu.

 

Docieramy do Kutna, gdzie dokonujemy niezbędnych zakupów (które, jak się później okazało, pomogły nam przetrwać mroźne chwile w podróży) i idziemy na peron. Wbijamy się do pociągu i krążymy w poszukiwaniu miejsca. Przedziały pozajmowane, w końcu docieramy do piętrowego wagonu (bez przedziałów), gdzie znajdujemy całkiem sympatyczną miejscówkę i... lecim na Szczecin!

 

Wszystko spoko, poza tym, że piździ jak w kieleckim. Przechodząca konduktorka mówi żebyśmy się przesiedli do innego wagonu, bo w tym jest jakaś awaria i nie działa ogrzewanie. No ale kto jadąc w podróż polską koleją liczy się z tym, że wszystko będzie działało? :) Zostajemy na swoich miejscach, posiłkujemy się browarkami i napojami spod znaku 40%.

 

Gdzieś za Wronkami jedna z przechadzek kończy się odkryciem, że zwolniły się miejsca w „ciepłym wagonie". No to idziemy. Faktycznie, zrobiło się na tyle ciepło, że w mgnieniu oka zasnęliśmy. Obudziliśmy się praktycznie przed samym Szczecinem. Wychodzimy na peron i powstaje pytanie - którędy dalej? :)

 

Nie mieliśmy zielonego pojęcia jak poruszać się po „mieście narkomanów i żon marynarzy". Wreszcie po podpowiedzi dworcowej babci klozetowej ładujemy się do autobusu linii 75 i ruszamy w stronę hali. Do meczu niby jeszcze trzy godziny, ale zjeść by coś trzeba. Wysiadamy kilka przystanków wcześniej niż powinniśmy i wchodzimy do knajpy na pizzurę, gdzie oprócz wrażeń kulinarnych, zainteresowanie wzbudza starszy facet, który twierdzi, że porwali go kosmici i ma nadprzyrodzone moce...

 

Po jedzeniu, na półtorej godziny przed meczem docieramy pod halę, gdzie akurat natykamy się na wysiadających z autokaru piłkarzy. Krótkie pogawędki, po czym ruszamy na zwiedzanie stadionu, który mieści się tuż obok. Obeszliśmy go na około, na płocie zostawiając po sobie parę pamiątek.

 

Wracamy na halę, tym razem wchodzimy już do środka i zajmujemy miejsca pod jedną ze ścian. Obiekt w typie popularnym w „Super"lidze - trzy ściany i jedna trybuna. Zanim na rozgrzewkę wybiegły obie drużyny, spoglądamy na kończący się właśnie trening szczypiornistek Pogoni, co dostarcza sporo wrażeń estetycznych... Dostrzegamy też starego znajomego, Roberta „Kosę" Nowakowskiego.

 

Wreszcie zaczyna się rozgrzewka naszych, później mecz. Młyn gospodarzy, usytuowany na środku trybuny, to kilkadziesiąt osób bardzo młodego składu. Część w pomarańczowych barwach sponsora, część z szalikami piłkarskiej Pogoni. Przez cały mecz prowadzą głośny, acz niezbyt urozmaicony doping, wspomagając się jednym bębnem.

 

Trójka naszych muszkieterów w barwach, bez flag, ograniczamy się do krzyknięcia przed meczem „Jesteśmy zawsze tam..." i krótkich „Nafciarze" albo „ZKS" po bramkach.  Po meczu dziękujemy drużynie za zwycięstwo, oni nam za przybycie.

 

W międzyczasie zastanawiamy się co tu robić przez kilka najbliższych godzin, bo pociąg powrotny do Kutna mamy dopiero po 23:00. Problem rozwiązuje kierownictwo drużyny wraz ze sztabem i drużyną, którzy zadecydowali, że zabiorą nas ze sobą na drogę powrotną. Z tego miejsca jeszcze raz dzięki! Wracamy do Płocka przed trzecią, zdążymy więc jeszcze pospać przed wyjściem do pracy na siódmą...

 

Po tym wyjeździe nasuwa się jedno - miejmy nadzieję, że teraz będziemy już mieć tylko łatwiej. Oby piłkarze też!


wyświetlenia (1915)
komentarze (2)
Tagi
Inne formaty
Podobne newsy
Oceń news

Liczba oddanych głosów (0)



Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

  KOMENTARZE UŻYTKOWNIKÓW


MistrzMistrzZKS

Grupa: Użytkownicy
Komentarzy: 273
Dołączył: 2011-10-16
Dodano: 14 grudnia 2011; 16:02

Fajna relacja, jak zawsze. „Who let the dogs out?!"

ForestZks

Grupa: Użytkownicy
Komentarzy: 108
Dołączył: 2010-11-16
Dodano: 15 grudnia 2011; 21:01

Chwała naszej garstce kibiców, że wierzą w nas dalej i przyjechali nas wspierać. Za to im serdeczne dzięki - dodał Wichary.

1. kolejka
Wisła Płock
vs.
?
01.09.2012 17:00 | Płock
Zapowiedź meczu | Typuj wynik
Zawodnik kwietnia
Christian Spanne
42% głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą wybierać zawodnika miesiąca!
Wisła - THW
17.03.2012
Komentarzy: 0
Wisła - Skopje (II)
20.02.2012
Komentarzy: 0
Forum kibiców Wisły Płock
  • Strona istnieje od 2962 dni
  • Użytkowników online: 0
  • Gości online: 27
  • Newsów w serwisie: 1623
  • Zarejestrowanych użytkowników: 1702
  • Najnowszy użytkownik: CZUWAJ
1.Vive Kielce42803-547
2.Wisła Płock34662-566
3.MMTS Kwidzyn30624-586
4.Stal Mielec27646-629
5.Azoty Puławy24575-572
1.Michał Kubisztal125
2.Christian Spanne75
3.Kamil Syprzak73
4.Muhamed Toromanović63
5.Bostjan Kavas58

Sezon w wykonaniu Wisły był...

Wiślacka galeria
Nafciarze.pl 2004-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone