Miszczyński: Chłopcy pokazali słynny płocki charakter
"Obejrzeliśmy fantastyczne widowisko rozgrywane przy pełnych trybunach. Młodzi chłopcy pokazali słynny płocki charakter. Szczerze mówiąc obawiałem się, że fizycznie mogą oni nie wytrzymać trudów tego pojedynku. Moje obawy okazały się jednak płonne. Nie dość, że doskonale wytrzymali fizycznie, to w dodatku rozegrali go doskonale pod względem taktycznym. Serce rosło, gdy widziałem, jak kibice pod koniec meczu wstali, aby spontanicznie podziękować młodym zawodnikom za ten wspaniały występ." - powiedział po meczu rezerw Wisły z Chrobrym Głogów prezes klubu Andrzej Miszczyński.
Paweł Paczkowski (rozgrywający Wisły II Płock)
Cieszę się ze zdobycia 14 bramek. Dla mnie to jednak sprawa drugo-, a nawet trzeciorzędna. Najważniejsze, że odnieśliśmy niezwykle ważne zwycięstwo w meczu z drużyną, która na co dzień występuje w PGNiG Superlidze. My zaś gramy w pierwszej lidze i wciąż uczymy się nowych rzeczy. Zajmujemy wprawdzie pierwsze miejsce w tabeli, ale do końca sezonu pozostało jeszcze mnóstwo czasu. Musimy spokojnie zdobywać kolejne punkty.
W porównaniu z sezonem 2009/2010 zdecydowanie się poprawiliśmy. Gramy dużo dojrzalej, jesteśmy bardziej zgrani. To zupełnie inna drużyna niż rok temu, chociaż personalnie niewiele się zmieniła. Doszło dwóch, może trzech nowych zawodników.
Niedługo czekają mnie zgrupowania reprezentacji narodowej w Wągrowcu i w Płocku. Nie wiadomo jednak, czy trener Jarosław Cieślikowski zdecyduje się, aby powołać mnie na styczniowy turniej kwalifikacyjny Młodzieżowych Mistrzostw Świata. Wiele zależało będzie od tego, czy zdąży się wykurować dotychczasowy lider zespołu Adam Świątek. Nie jestem zawodnikiem lepszym od gracza, który na co dzień występuje w PGNiG Superlidze. Z drugiej strony selekcjoner zapowiada, że nie będzie powoływał graczy, którzy po wyleczeniu kontuzji nie będą w pełnej dyspozycji. Wszystko jest więc sprawą otwartą.
Bogdan Janiszewski (trener Wisły II Płock)
Przed spotkaniem z Chrobrym zastanawialiśmy się z Michałem (Skórskim - drugim z trenerów Wisły II - dop. red.), czy ci młodzi chłopcy nie grają za dużo. Teraz wiemy już, że powinni grać jak najwięcej. Cieszymy się z tego, że stworzyli naprawdę fajną ekipę. Serce rośnie, gdy patrzy się na ich grę. Dla takich chwil warto żyć. Trudno mi skupić myśli i ocenić taktykę grania. Chłopaki są niesamowicie kreatywni, ale potrafią też pamiętać o dyscyplinie taktycznej.
Adrian Piórkowski jako młody chłopak często grał na rozegraniu i teraz w wielu meczach bardzo mu się to przydaje. To niezwykle wszechstronny zawodnik. Często zdarza się, że drużyna, która goni wynik, a dysponuje większą siłą fizyczną, obejmuje prowadzenie, a później zaczyna budować sobie przewagę. My jednak graliśmy bez psychicznego obciążenia, co dało nam niezbędny luz.
Już dawno ustaliliśmy, że nie interesuje nas, które miejsce zajmiemy na koniec sezonu pierwszej ligi i do której rundy zawędrujemy w Pucharze Polski. Dla nas najważniejsze jest, aby chłopaki grali coraz lepiej, coraz bardziej konsekwentnie, coraz bardziej się rozwijali. Stawiamy na młodzież. Nie boimy się podejmowania odważnych, czasami nieco ryzykownych decyzji. Dlatego dajemy szansę gry również najmłodszym, wpuszczamy na boisko siedemnastolatków. Ale tak właśnie trzeba robić. Nie ma innej drogi rozwoju.
Ci młodzi chłopcy bardzo chcą wygrywać. Ale co najważniejsze, mają głowę do grania. Spędzają na boisku coraz więcej czasu, nabierając niezbędnego doświadczenia, które kiedyś musi zaprocentować. Przed tym sezonem do zespołu doszedł Yogi (Przemysław Witkowski - przyp. red.), który okazał się nie tylko podporą w bramce, ale również dobrym duchem, starszym kolegą, a nade wszystko kapitanem z prawdziwego zdarzenia.
Teraz będziemy musieli trochę ochłonąć, bo już w sobotę czeka nas niezwykle ważne spotkanie w pierwszej lidze (z KU AZS Politechnika Warszawska - przyp. red.). Potrzeba nam trochę emocjonalnego i mentalnego odpoczynku. A to nie będzie wcale łatwe.
Andrzej Miszczyński (prezes Wisły Płock)
Obejrzeliśmy fantastyczne widowisko rozgrywane przy pełnych trybunach. Młodzi chłopcy pokazali słynny płocki charakter. Szczerze mówiąc obawiałem się, że fizycznie mogą oni nie wytrzymać trudów tego pojedynku. Moje obawy okazały się jednak płonne. Nie dość, że doskonale wytrzymali fizycznie, to w dodatku rozegrali go doskonale pod względem taktycznym. Serce rosło, gdy widziałem, jak kibice pod koniec meczu wstali, aby spontanicznie podziękować młodym zawodnikom za ten wspaniały występ. To dowodzi, że ich gra sprawiła ludziom wielką radość. To również czytelny sygnał, że w naszym mieście jest zapotrzebowanie na piłkę ręczną. Nie tylko w wykonaniu pierwszego, ale również i drugiego zespołu.
Przeszedłem całą szkołę płockiej piłki ręcznej od juniora po seniora i po reprezentację. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nawet najlepsze pięć minut w pierwszym zespole nie zastąpi pełnego meczu rozegranego w towarzystwie kolegów, z którymi na co dzień pracuje się na treningach, z którymi doskonale się rozumie, funkcjonuje w jednym zespole.
Przed sezonem przyjąłem koncepcję zgromadzenia w drugim zespole najlepszych młodych zawodników, których mamy do dyspozycji w Płocku. Są wśród nich reprezentanci Polski w różnych kategoriach wiekowych. Cieszę się, że ta koncepcja okazała się słuszna. Wisła II to zespół quasi-profesjonalny podlegający praktycznie takim samym prawom, na jakich działa pierwszy zespół.
W pucharowym meczu z Chrobrym widzieliśmy zespół, w którym jeden walczył za drugiego. Gdy któryś z zawodników popełnił błąd, natychmiast jego partnerzy starali się to naprawiać. Nie było straconych piłek. Chłopcy walczyli nawet w parterze. Widać, że ten zespół ma charakter, u wielu zawodnikach widać już mentalność zwycięzców. Nasi gracze już na samym początku wypracowali sobie przewagę. Kiedy przeciwnik zbliżył się na jedną bramkę, wyczekali moment i wyszli zza podwójnej gardy. Kiedy wynik był na styku, zdecydowali się zagrać niekonwencjonalną akcję z wrzutką do połówki, co zakończyło się zdobyciem bramki. Takie decyzje podejmują zawodowcy grający na najwyższym poziomie. Naprawdę było na co popatrzeć. Chwała więc za to chłopakom, bo to jest właściwy kierunek myślenia.
Zdobycie 14 bramek przez Pawła Paczkowskiego to wielki wyczyn. Przestrzegam jednak wszystkich przed hurraoptymizmem, że mamy już wielkiego gwiazdora, który powinien jak najszybciej występować w pierwszym zespole i zadebiutować w PGNiG Superlidze. Rozmawiałem z Pawłem i z jego rodzicami. Wspólnie uznaliśmy, że jak najbardziej prawidłową drogą rozwoju tego młodego gracza jest dalsze granie w drugim zespole Wisły. Dzięki temu z jednej strony na Pawle ciążyła będzie odpowiedzialność za wynik zespołu. Z drugiej zaś strony gracz ma prawo do podejmowania bardzo ryzykownych decyzji, a nawet do popełniania błędów. Takiego komfortu na pewno nie miałbym w pierwszym zespole. Oczywiście, debiut Pawła Paczkowskiego w ekipie Larsa Walthera pozostaje jedynie kwestią czasu. Na pewno jednak nikt nie będzie Pawła na siłę pchał do Superligi. Na szczęście on sam doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jego cierpliwość jest silniejsza od chęci pokazania się tu i teraz. Krok po kroku Paweł dojdzie do momentu, kiedy będzie w pełni ukształtowanym zawodnikiem. Zarówno pod względem fizycznym, ale również mentalnym.
Musimy pamiętać, że Wisła II to przede wszystkim zawodnicy, którzy mają po 17-18 lat. Grają na wielkiej młodzieńczej fantazji. Zobaczmy na przykład Kamila Mokrzkiego. Decydował się na zagrania, na które nigdy nie pozwoliłby sobie w pierwszym zespole. Tu jednak podejmował wielkie ryzyko, dzięki czemu zdobywał fantastyczne bramki i zaliczał genialne wręcz asysty. To powinno zaowocować w kolejnych meczach. Będzie w nich miał nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek poszukiwania niekonwencjonalnych rozwiązań. Gdy w następnych spotkaniach będzie grał na krawędzi najwyższego ryzyka, powinien rozwijać się i stawać coraz lepszym zawodnikiem.
Nie możemy rezerwom stawiać jakichkolwiek celów w rozgrywkach Pucharu Polski. Ci młodzi gracze i tak osiągnęli już więcej niż można było wcześniej od nich oczekiwać. W kolejnej rundzie na pewno czekał będzie na nich kolejny zespół z PGNiG Superligi. Oczekiwanie od nich wygranej za wszelką cenę byłoby w tym przypadku istnym kuriozum. Mają po prostu wyjść, podjąć walkę i zagrać najlepiej jak potrafią. Co z tego wyjdzie, czas pokaże.
W spotkaniu z Chrobrym nasze rezerwy pokazały, że pod względem mentalnym są już przygotowane do tego, aby podjąć walkę i grać jak równy z równym dopóki starczy im sił, a także przygotowania technicznego i taktycznego.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
- 1
- Multimedia
- Doping z meczu Wisła Płock - THW Kiel

- 2
- Głosowanie
- Wybierz zawodnika meczu Wisła - Vive
- 3
- Kibice
- Kibice jadą do Kielc
- 4
- Galeria
- MMTS Kwidzyn - Wisła Płock (17 zdjęć)
- 5
- Typer
- Finał Mistrzostw Polski




Christian Spanne
42% głosów

- Strona istnieje od 2962 dni
- Użytkowników online: 0
- Gości online: 24
- Newsów w serwisie: 1623
- Zarejestrowanych użytkowników: 1702
- Najnowszy użytkownik: CZUWAJ


| 1. | Vive Kielce | 42 | 803-547 |
| 2. | Wisła Płock | 34 | 662-566 |
| 3. | MMTS Kwidzyn | 30 | 624-586 |
| 4. | Stal Mielec | 27 | 646-629 |
| 5. | Azoty Puławy | 24 | 575-572 |


| 1. | Michał Kubisztal | 125 |
| 2. | Christian Spanne | 75 |
| 3. | Kamil Syprzak | 73 |
| 4. | Muhamed Toromanović | 63 |
| 5. | Bostjan Kavas | 58 |

Gadżety (8)
Typer 2011/12 - klasyfikacja (31)
Typer 2011/12 - podsumowanie. (0)
Typer: FINAŁ MP (12)
Giełda (116)
Wlepki (0)
Transfery (14)














Brak komentarzy