Kwiatkowski: Hala jest niesamowita
"Hala jest po prostu niesamowita. Nie duża, ale wręcz ogromna. Aż strach się bać wchodzić do niej, aby zagrać tam mecz. Jeśli na trybunach zasiądzie komplet publiczności, to już w szatni poczujemy dreszcz emocji. Jeżeli ludzie będą tak rozemocjonowani jak podczas meczu z Gorzowem, pewnie na boisku trudno będzie usłyszeć stojącego tuż obok partnera." - powiedział w rozmowie z portalem plocek.pl obrotowy Wisły, Zbigniew Kwiatkowski.
Na pożegnanie z Blaszak-Areną wygraliście z gorzowskimi akademikami różnicą pięciu bramek. Jednak po tym, co działo się w pierwszej połowie, możecie chyba odczuwać lekki niedosyt.
- Faktycznie do przerwy graliśmy wręcz koncertowo. Przede wszystkim spisywaliśmy się bardzo dobrze w obronie. Dzięki temu mogliśmy wyprowadzać kontrataki, które pozwalały nam zdobywać łatwe bramki. Przyzwoicie też graliśmy w ataku. W drugiej połowie stanowczo zbyt często marnowaliśmy stuprocentowe sytuacje, co obróciło się na naszą niekorzyść. Gorzowianie zdołali zdobyć kilka bramek więcej i zniwelować część naszej przewagi. Musimy zdecydowanie popracować nad naszą koncentracją. Bo jeśli trafi nam się przeciwnik o klasę wyższy, będziemy mieli problem. Niedosyt – na pewno jest, bo mogliśmy wygrać nie pięcioma, a dziesięcioma bramkami. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy to spotkanie i dzięki temu dopisujemy do swojego dorobku kolejne dwa punkty.
Jeśli chodzi o obronę. W drugiej połowie wcale nie była ona znacząco gorsza w waszym wykonaniu niż do przerwy. Problemem była przede wszystkim kiepska skuteczność. Nie tylko z akcji, ale również przy rzutach karnych. Zmarnowaliście w tym meczu aż cztery „siódemki”.
- Ostatnio niewykorzystywanie karnych zdarza nam się stanowczo za często. A jeśli chodzi chodzi o skuteczność z gry, faktycznie pozostawia ona wiele do życzenia. Zmarnowaliśmy co najmniej osiem-dziewięć stuprocentowych sytuacji. Przy innym, bardziej klasowym przeciwniku mogłoby się to dla nas skończyć bardzo kiepsko.
Trener gości stwierdził, że przy stuprocentowej skuteczności obu zespołów wynik zbliżony byłby do koszykarskiego.
- Mnie akurat nie interesuje zespół przeciwnika, ale skuteczność Wisły. Podobnie podchodzi do tego pewnie cała nasza ekipa. Musimy wykorzystywać co najmniej 70-80 procent stuprocentowych sytuacji. Przyznaję, że w meczu z Gorzowem sam przestrzeliłem dwie idealne okazje i jestem o to na siebie bardzo zły. Teraz jednak nic już nie zmienimy poza tym, że musimy cały czas mocno pracować na treningach nad wykańczaniem akcji.
Na pewno można Wiśle zapisać na plus umiejętność gry w osłabieniu. W pojedynku z Gorzowem zdobyliście w takich sytuacjach wyjątkowo dużo bramek.
- Faktycznie w osłabieniu gramy dużo lepiej, niż w przewadze. W pewnej mierze wynika to zapewne z kwestii koncentracji. Gdy na parkiecie jest nas więcej, często wydaje nam się, że niemal „z urzędu” musimy zdobyć gola. Tymczasem, gdy jesteśmy w osłabieniu, gramy nie na 100, ale na 120 procent. Robimy wtedy wszystko, aby jak najmniej goli stracić, ale jak najwięcej ich zdobyć.
Mecz z Gorzowem wyjątkowo obfitował w dwuminutowe kary. Aż trzech zawodników dostało czerwone kartki z gradacji. Czegoś takiego jeszcze w tym sezonie w Płocku nie było.
- Nie wydaje mi się, aby to spotkanie było jakieś szczególnie brutalne. Duża liczba kar wynikała raczej z tego, że było dużo niepotrzebnych ataków na przeciwnika z tyłu. Stąd właśnie brała się zdecydowana większość dwuminutowych kar. Bo jeśli chodzi o grę twarzą w twarz, chyba nie było aż tak źle. Być może zdarzyło się trochę niepotrzebnej szarpaniny i kłótni z sędziami. My mamy grać, a nie kłócić się z sędziami. Na pewno w domu będę miał o czym myśleć. Kilka razy w defensywie mogłem w kilku sytuacjach zachować się dużo lepiej.
Przed kolejnym meczem u siebie czeka was wiele pracy. Nie dość, że do Płocka przyjedzie ekipa Vive Targów Kielce, to w dodatku „Święta wojna” zainauguruje mecze w Orlen Arenie. Jakie wrażenie wywarła na tobie hala, w której pierwszy mecz zagracie 17 listopada?
Hala jest po prostu niesamowita. Nie duża, ale wręcz ogromna. Aż strach się bać wchodzić do niej, aby zagrać tam mecz. Jeśli na trybunach zasiądzie komplet publiczności, to już w szatni poczujemy dreszcz emocji. Jeżeli ludzie będą tak rozemocjonowani jak podczas meczu z Gorzowem, pewnie na boisku trudno będzie usłyszeć stojącego tuż obok partnera. Tak wiele lat czekaliśmy na tę halę i w końcu nasze marzenia się spełniają. Szkoda tylko, że nie wszyscy zdołali tego doczekać. Mamy obecnie tyle samo punktów co Kielce. Mam nadzieję, że mecz z nimi ułoży się po naszej myśli i po końcowej syrenie będziemy mieli powody do radości.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
- 1
- Multimedia
- Doping z meczu Wisła Płock - THW Kiel

- 2
- Głosowanie
- Wybierz zawodnika meczu Wisła - Vive
- 3
- Kibice
- Kibice jadą do Kielc
- 4
- Galeria
- MMTS Kwidzyn - Wisła Płock (17 zdjęć)
- 5
- Typer
- Finał Mistrzostw Polski




Christian Spanne
42% głosów

- Strona istnieje od 2962 dni
- Użytkowników online: 0
- Gości online: 26
- Newsów w serwisie: 1623
- Zarejestrowanych użytkowników: 1702
- Najnowszy użytkownik: CZUWAJ


| 1. | Vive Kielce | 42 | 803-547 |
| 2. | Wisła Płock | 34 | 662-566 |
| 3. | MMTS Kwidzyn | 30 | 624-586 |
| 4. | Stal Mielec | 27 | 646-629 |
| 5. | Azoty Puławy | 24 | 575-572 |


| 1. | Michał Kubisztal | 125 |
| 2. | Christian Spanne | 75 |
| 3. | Kamil Syprzak | 73 |
| 4. | Muhamed Toromanović | 63 |
| 5. | Bostjan Kavas | 58 |

Gadżety (8)
Typer 2011/12 - klasyfikacja (31)
Typer 2011/12 - podsumowanie. (0)
Typer: FINAŁ MP (12)
Giełda (116)
Wlepki (0)
Transfery (14)














Brak komentarzy