Rejestracja

Retro: Nafciarze potrafią wygrywać w Zagrzebiu

Szczypiorniści Wisły jadą w niedzielę do Zagrzebia powalczyć o jak najlepszy wynik, a o taki będzie niewątpliwie bardzo trudno. RK Croatia to utytułowana drużyna, mająca w swoich szeregach wybitnych graczach. Ponadto gramy w hali rywala przy żywiołowym dopingu chorwackich kibiców. A jednak już raz Nafciarze znaleźli sposób na wywiezienie zwycięstwa z Zagrzebia. Przed 8 laty w 2 i 3 rundzie pucharu EHF płocczanie po raz pierwszy i ostatni spotkali się z zespołami z Chorwacji. Pierwszym rywalem był właśnie z zespół z Zagrzebia. Te pojedynki doskonale może pamiętać 4 zawodników z obecnej kadry: Marszałek, Zołoteńko, Paluch, Niedzielski oraz II trener Artur Góral. Zapraszamy do lektury relacji z tych spotań, które ukazały się w Gazecie Wyborczej.


Płock, 16.10.2000

Po dobrym meczu Orlen wygrał z chorwackim Medvescakiem czterema bramkami. Czy wystarczy to do awansu do następnej rundy? W sobotę Orlen z Medvescakiem Zagrzeb zmierzył się w ramach drugiej rundy pucharu EHF. Rewanż w stolicy Chorwacji odbędzie się też w sobotę.

Poniżej oczekiwań

Gdy po losowaniu drugiej rundy okazało się, że rywalem nafciarzy będzie zespół z Chorwacji, nastroje nie były zbyt optymistyczne. Chorwacka piła ręczna jest bowiem znacznie wyżej notowana niż polska. I reprezentacja, i klubowe ekipy mogą się poszczycić znacznie większymi dokonaniami niż my. W Płocku pamiętano też o ubiegłorocznym przeciwniku nafciarzy Jugopetrolu z Niszu, który wyeliminował ówczesne Petro. Jugopetrol to co prawda zespół z Serbii, ale prezentujący praktycznie taki sam styl gry jak Chorwaci.

Jednak już podczas rozgrzewki płockim kibicom poprawiły się trochę humory. Postura rywali nie wzbudzała takiego respektu jak zawodników chociażby z Niszu czy Hiszpanów, z którymi pucharowe boje toczyli nafciarze. Pod względem warunków fizycznych gracze Orlenu i Medvescaka byli niemal równi.

Gdy rozpoczął się mecz, okazało się również, że Chorwaci wcale nie są tacy groźni. Co prawda dobrze radzili sobie w obronie, ale jednak nie na tyle, by powstrzymać rzuty z drugiej linii Maćka Nowakowskiego czy Michała Zołoteńki. W ataku natomiast dość długo ograniczali się do wejść skrzydłami i podań do rosłego kołowego Ivo Glavnica. Dopiero w drugiej połowie Chorwaci częściej decydowali się na strzały spoza linii 9 metrów. Wszyscy spodziewali się, że rywale częściej będą prezentować ten element gry. Z drugiej strony skutecznie utrudniali im to nafciarze, którzy natychmiast wychodzili do zawodnika, który miał ochotę na rzut. To sprawiało, że rywale często mieli spore kłopoty w ataku pozycyjnym.

- Spodziewałem się po nich czegoś więcej - przyznał po spotkaniu prezes Okręgowego Związku Piłki Ręcznej w Płocku Jacek Wróblewski.

Kierownik Medvescaka Bruno Dobronic jeszcze w piątek tłumaczył nam, że w ubiegłym tygodniu aż sześciu graczy było kontuzjowanych. Dlatego w Płocku nie byli w pełnej dyspozycji. Miejmy nadzieję, że nie odzyskają jej też w sobotę.

Bramkarz z olimpiady

Gwiazdą Medvescaka był bramkarz Mirko Basic. Ma na swoim koncie tytuł mistrza olimpijskiego, kilka razy zdobywał mistrzostwo świata, występował w wielu renomowanych europejskich klubach. - Nasz "Biban" to przy nim szczaw - mówili w piątek płocczanie. I nic w tym dziwnego. 35-letni "Biban", czyli bramkarz Orlenu Andrzej Marszałek jest jednym z najstarszych zawodników polskiej ligi. Natomiast Basic ma 40 lat i jeszcze staje między słupkami. Chyba jego olbrzymie doświadczenie sprawiło, że płocczanie nie wykorzystali trzech pierwszych rzutów karnych. Jak się okazało, Basic był do pokonania. Trener Chorwatów zdecydował się nawet zmienić go na młodszego o 19 lat Davora Budurina. Basic wychodził do karnych. Czterokrotnie jednak wprost ośmieszał go Andrzej Mokrzki. Jednak Chorwat pokazał klasę w końcówce meczu. W tym niezwykle ważnym momencie obronił karnego i rzuty z kontry. To właściwie dzięki niemu Chorwaci przegrali tylko czterema punktami.

W płockiej bramce świetnie spisywał się w drugiej połowie Artur Góral. Obronił cztery karne i kilka naprawdę niezłych rzutów. Ma więc olbrzymi wkład w zwycięstwo Orlenu.




Huśtawka nastrojów

W sobotnim meczu szczypiorniści Orlenu postanowili chyba sprawdzić, jak odporne nerwy mają ich kibice. Zaczęli bowiem pojedynek fatalnie. Aż do 11. min przegrywali nawet dwoma punktami. Właśnie w 11. min było 6:4 dla Medvescaka. I w tym momencie płocczanie się ocknęli. Zdobyli pięć bramek pod rząd i w 16. min prowadzili 9:6. W pięć minut później przewaga Orlenu wzrosła do czterech punktów (11:7). Ale nafciarze nie zdołali jej utrzymać. Wystarczyły dwa błędy i Chorwaci przegrywali tylko dwiema bramkami (w 24. min 9:11). Jeszcze w 27. min po karnym Mokrzkiego było 14:11 dla Orlenu, jednak pierwszą połowę Orlen wygrał tylko jednym punktem. Druga połowa rozpoczęła się od remisu 14:14, a potem było jeszcze gorzej. W 41. min nafciarze przegrywali 16:18. Przy tak korzystnym wyniku rywale zaczęli zwalniać tempo, za to nafciarze je podkręcali. Wstąpił w nich jakby nowy duch walki. W tej niekorzystnej sytuacji potrafili się pozbierać i grali jak w transie. Cztery zdobyte pod rząd bramki pozwoliły im wyjść na prowadzenie 20:18 w 44. min. W 50. min było już 24:20 dla podopiecznych Zenona Łakomego. Prawie wszyscy kibice już stali i nie żałowali gardeł, dopingując nafciarzy. W 53. min po karnym Mokrzkiego przewaga wzrosła do pięciu punktów (26:21). Wtedy trener Boris Dvorsek poprosił o czas. W 54. min Góral obronił kolejnego karnego, a Mokrzki nie dał szans Basicowi (27:21). W minutę później znowu Góral nie dał się pokonać z linii siedmiu metrów, ale Tomasz Paluch nie wykorzystał kontry. Chorwackiego bramkarza pokonał za to Krzysztof Kisiel i w 57. min Orlen prowadził 28:21. To była największa przewaga płocczan w tym spotkaniu. W nerwowej końcówce spotkania bramki zdobywali już jednak tylko goście.

Płocczanie rozegrali dobre spotkanie. Mogli je wygrać wyżej, ale zabrakło trochę szczęścia. Największym pechowcem był Tomasz Paluch, który ani razu nie pokonał bramkarza gości, chociaż miał sześć doskonałych okazji. Dobrze spisali się Nowakowski i Zołoteńko, którzy potrafili celnie rzucić z drugiej linii. Żelaznymi nerwami wykazał się Mokrzki przy rzutach karnych. Do udanych zaliczy ten mecz lewoskrzydłowy Artur Niedzielski.

Musieliśmy ryzykować

Po spotkaniu zapytaliśmy trenera Zenona Łakomego, czy końcówki meczu płocczanie nie mogli zagrać spokojniej, dlaczego nie przytrzymali piłki, żeby dowieźć do ostatniego gwizdka wyższą przewagę.

- Gdybyśmy grali zachowawczo i zabrakło nam w rewanżu jednej bramki, powiedzielibyśmy, że nie wykorzystaliśmy szansy u siebie - stwierdził Łakomy. - Myślę, że w meczu pucharowym na własnym parkiecie trzeba próbować wykorzystać każdą okazję. Myśmy to robili. Ale przecież nikt nie mógł przewidzieć, że Michałowie Dębskiemu ucieknie piłka. Nigdy mu się to nie zdarza, a teraz tak. Tomek Paluch nie wykorzystał kontry. Andrzej Mokrzki do tej pory bezbłędnie wykonywał karne, a przy ostatnim trafił w bramkarza, a jakby tego było mało, piłka odbiła się w jego kierunku, ale złapał ją Chorwat. Nie mam pretensji do zespołu za te sytuacje. Musieliśmy ryzykować, żeby wywalczyć maksymalną przewagę. Stało się inaczej. Nie dlatego, że zrobiliśmy głupie błędy, ale po prostu nie wykorzystaliśmy szans. Za to zupełnie inaczej ocenia się zawodników niż za proste błędy. Zabrakło nam może sportowego farta. Chociażby przykład Tomka. Ten chłopak siedzi teraz w szatni i przeżywa tragedię. Powiedzieliśmy mu, że grał w drużynie, która wygrała i nie jest przegranym człowiekiem. Dzisiaj nad nim wisiało jakieś fatum. Wszystko, co zrobił, obracało się przeciwko niemu. Może to sportowe szczęście uśmiechnie się do niego i do nas za tydzień.

ORLEN PŁOCK - MEDVESCAK OSIGURANJE ZAGRZEB 28:24 (14:13)

Orlen: Marszałek, Góral - Dębski 5, Niedzielski 4, Kisiel 3, Grobelny 1, Paluch, Nowakowski 5, Jankowski, Mokrzki 4 (4), Zołoteńko 6

Medvescak: Basic, Budurina - Bakovic 10 (4), Zurunic, Lelic 3, Broz 1, Horvat 1, Rodinis, Kukavica, Glavinic 5, Knezevic 4.

Kary: Orlen 8 min; Medvescak 16 min (w 48. min czerwona kartka dla Daga Rodinisa za trzecią karę).
Sędziowali Eduard Borisow i Sergiej Miedwiediew (Rosja).
Widzów: ok. 700.


 

Zagrzeb, 23.10.2000

Płoccy szczypiorniści w świetnym stylu wygrali w sobotę 33:25 w Zagrzebiu z Medvescakiem i awansowali do trzeciej rundy pucharu EHF. Wygrana szczypiornistów Orlenu to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo płocczan w historii ich występów w europejskich pucharach. A zaczęło się nie najlepiej...

Tego się nikt nie spodziewał. Nafciarze w świetnym stylu wygrali w sobotę w Zagrzebiu z Medvescakiem i awansowali do trzeciej rundy pucharu EHF. To pierwsze wyjazdowe zwycięstwo płocczan w historii ich występów w europejskich pucharach.

Przed rewanżowym meczem z Medvescakiem nafciarze liczyli na awans. Podkreślali jednak, że nie jest to łatwa sprawa. Po wygraniu tydzień temu meczu w Płocku 28:24, w stolicy Chorwacji możliwy był każdy rezultat. Trener Zenon Łakomy dawał swojej ekipie 45 procent szans na awans. Trudno mu się dziwić. Chorwaci zrobili pozytywne wrażenie w Płocku. Mają w swojej ekipie naprawdę kilku bardzo dobrych piłkarzy. Szkoleniowiec nafciarzy jeszcze w piątek mówił nam, że o awansie zadecyduje nastawienie psychiczne zawodników. - Jeśli na początku spotkania nie damy narzucić sobie ich stylu, wytrzymamy psychicznie ich napór i będziemy konsekwentni, to powinno być dobrze - mówił. Jego słowa sprawdziły się w 100 procentach.

Tak gra zespół

Nafciarze rzeczywiście zagrali w tym spotkaniu jak profesorowie. Nie pozwolili Chorwatom na osiągnięcie przewagi na początku meczu. Ci natomiast z każdą upływającą minutą grali coraz gorzej. Mieli pretensje jeden do drugiego o to, co się dzieje na parkiecie. A płocczanie z żelazną konsekwencją wykorzystywali każdą okazję, aby zdobyć bramkę. Świetnie spisywali się w obronie. To absolutnie odbierało gospodarzom ochotę do gry. Praktycznie przez cały mecz oddali zaledwie kilka rzutów z drugiej linii, bo na więcej nie pozwolili im nafciarze. Dobrze spisywał się w bramce Andrzej Marszałek, który obronił kilka strzałów w ważnych momentach meczu. W ataku brylowali Michał Zołoteńko i Maciek Nowakowski. Dzięki doskonałej współpracy z pozostałymi zawodnikami Orlenu mieli klarowne sytuacje do rzutów i je wykorzystywali. Swojego pecha z pierwszego meczu przełamał wreszcie Tomasz Paluch. Jego rzut, po którym piłka dosłownie wkręciła się do bramki, można uznać za majstersztyk.

O sukcesie nafciarzy zdecydowało przede wszystkim to, że grali zespołowo. Aż sześciu zawodników zdobyło w tym meczu cztery i więcej bramek. To całkowicie rozłożyło chorwacką obronę, bowiem gracze gospodarzy nie wiedzieli, na którego z płocczan muszą najbardziej uważać.

Nafciarzom nie zaszkodzili też sędziowie. Arbitrzy z Turcji tylko w pierwszej połowie podjęli siedem decyzji na niekorzyść płocczan. Obserwator spotkania z Grecji w protokole meczu zapisał, że w tym fragmencie meczu sędziowie cztery razy odebrali piłkę Orlenowi. Później jednak nafciarze zagrali tak dobrze, że nawet błędne decyzje Turków nie mogły wpłynąć na losy meczu.

Sędziowie pilnowali

Zaczęło się jednak nie najlepiej. Co prawda na samym początku spotkania najlepszy w ekipie Medvescaka, grający na środku rozegrania Horvat trafił w poprzeczkę, ale już jego kolega Lelic pokonał Artura Górala po kontrze. Nafciarze szybko wyrównali, po rzucie w 4. min Macieja Nowakowskiego. Jednak gospodarzom udaje się wyjść na prowadzenie po rzucie karnym w 5. min. Na szczęście płocczanie nie pozwolili rywalom na powiększanie przewagi. Cały czas doprowadzali do remisu. Tak było do 7. min, kiedy Michał Zołoteńko zdobył trzeci punkt dla Orlenu (3:3). Później arbitrzy na zmianę odbierali piłkę raz jednej, raz drugiej drużynie. Dlatego przez następne cztery minuty nie padła bramka. Pierwsi opanowali się gospodarze. To oni w 11. min zdobyli czwarty punkt, a dwie minuty później piąty (5:3). W tym momencie Chorwatom brakowało tylko dwóch punktów do odrobienia strat. Wyglądało też na to, że nabrali wiatru w żagle. Jednak płocczanie nie pozwolili im na rozwinięcie skrzydeł. W 15. min najpierw Artur Niedzielski celnie rzucił, a potem kontrę wykorzystał Krzysztof Kisiel (5:5). Jakby tego było mało Artur Niedzielski wykorzystuje błąd Chorwatów i w 17. min Orlen wychodzi na prowadzenie 6:5. W 19. min jest już 7:5 dla nafciarzy po rzucie Zołoteńki. Świetnie płocczanie spisali się między 21. a 23. min. Wtedy na tablicy wyników było 7:6 dla Orlenu. Ale Niedzielski najpierw zdobył ósmy punkt, a w 22. min wykorzystał kontrę i płocczanie prowadzili 8:6. W 23. min na listę strzelców wpisał się Michał Dębski. Przechwycił piłkę i pomknął z nią w kierunku bramki Medvescaka. Nie dał żadnych szans bramkarzowi i było już 10:6 dla nafciarzy. Jeszcze w 25. min podopieczni Zenona Łakomego mieli cztery punkty przewagi (12:8). Później zaczęła ona topnieć. Chorwaci zaczęli grać dwoma wysuniętymi zawodnikami w obronie i to trochę pokrzyżowało szyki płocczan w ataku. Swoje trzy grosze dołożyli też sędziowie, którzy pilnowali, aby płocczanie nie osiągnęli zbyt dużej przewagi. Ostatecznie po pierwszej połowie Orlen prowadził jednym punktem.

Koncertowe pięć minut

Przez pierwsze osiem minut drugiej części spotkania trwała jeszcze wyrównana walka. Chorwatom udało się nawet doprowadzić do remisu 14:14 w 33. min. To było jednak wszystko, na co pozwolili im nafciarze. W 38. min było 17:16 dla Orlenu. A trzy minuty później już 19:16 po celnym rzucie Zołoteńki i skutecznej kontrze Palucha. W 37. min doszło do bardzo nieprzyjemnego wydarzenia. Rozpędzonego Artura Niedzielskiego popchnął jeden z Chorwatów. Płocczanin jeszcze oddał rzut obroniony przez bramkarza i wypadł poza parkiet. Pech chciał, że uderzył czołem w metalową barierkę okalającą trybuny. Padł jak ścięty i długo się nie podnosił. Natychmiast znalazł się przy nim masażysta Mariusz Jaroszewski i lekarz Orlenu Arkadiusz Garbacki. Za chwilę nad leżącym Arturem zebrała się prawie cała płocka ekipa. Po kilku minutach płocczanin wstał i został odprowadzony na ławkę. Nie wyszedł już na parkiet, bo okazało się, że ma rozciętą lewą powiekę i ogromnego guza. Jeszcze na hali Garbacki założył skrzydłowemu Orlenu dwa szwy.

W 44. min w ekipie Medvescaka odżyły nadzieje na korzystny rezultat, bo Glavinic zdobył 17. punkt i Orlen prowadził dwoma bramkami. Jak się później okazało przełomowe dla losów meczu było pięć minut między 44. a 49. min. Wtedy nafciarze zdobyli pięć bramek, a sami nie stracili ani jednej, chociaż grali w osłabieniu. Świetnie spisywał się Dominik Jakubiak, który zastąpił Artura Niedzielskiego. Jakubiak zdobył w tym czasie dwie bramki, a w całym meczu pięć i wykazał się stuprocentową skutecznością. Gdy w 49. min było 24:17 dla Orlenu, losy spotkania już się rozstrzygnęły. W 50. min Medvescak zdobył 18. punkt, ale przez następne trzy minuty na parkiecie istnieli tylko nafciarze. Dwie bramki Jakubiaka w 51. min, celny rzut Kisiela w 52. min i trafienie po kontrze Rafała Niedzielskiego w 53. min dały Orlenowi aż 10-bramkowe prowadzenie. Załamani Chorwaci starali się tylko zmniejszyć rozmiary porażki. A nafciarze pokusili się o kilka efektownych akcji. Co prawda żadna z nich nie zakończyła się sukcesem, ale gdy płocczanie zagrali tzw. potrójną wrzutkę, zostali nagrodzeni gromkimi brawami. Po ostatnim gwizdku arbitrów cała ekipa Orlenu wykonała taniec radości zakończony padem do tyłu. Gdy później oglądaliśmy na wideo ten fragment meczu, trener Łakomy ze śmiechem stwierdził, że on najlepiej wykonał tego fikołka.

Po awansie do trzeciej rundy pucharu EHF nafciarzy czeka znacznie trudniejsze zadanie. Znowu będą gościć w Chorwacji, tym razem w mieście Metkovic. Tam zmierzą się z zespołem Jambo, który jest aktualnym zdobywcą pucharu EHF.

MEDVESCAK OSIUGURANJE ZAGRZEB - ORLEN PŁOCK 25:33 (13:14)

Medvescak: Basic, Badurine - Bakovic 8 (2), Uremovic, Lelic 2, Broz 2, Horvat 6, Rodinis 1, Glavinic 3 (1), Knezevic 2, Kukavica 1

Orlen: Góral, Marszałek - Dębski 1, A. Niedzielski 4, Kisiel 2, Jakubiak 5, Paluch 4, Nowakowski 5, Jankowski, Mokrzki 4, Zołoteńko 7, R. Niedzielski 1.

Kary: Medvescak 8 min; Orlen 10 min.
Sędziowali Rifad i Damasileil (Turcja).
Widzów ok. 250.

Źródło: własne/ Gazeta Wyborcza

8. kolejka LM
HCM Constanta
vs.
Wisła Płock
09.02.2012 20:00 | Constanta
Zapowiedź meczu | Typuj wynik
Zawodnik grudnia
Marcin Wichary
28% głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą wybierać zawodnika miesiąca!
Wisła - HSV
03.12.2011
Komentarzy: 0
Wisła - Vive
30.10.2011
Komentarzy: 2
Forum kibiców Wisły Płock
  • Strona istnieje od 2857 dni
  • Użytkowników online: 0
  • Gości online: 19
  • Newsów w serwisie: 1496
  • Zarejestrowanych użytkowników: 1581
  • Najnowszy użytkownik: big l
1.Vive Kielce32606-399
2.Wisła Płock26477-406
3.Stal Mielec19460-458
4.MMTS Kwidzyn18427-428
5.Azoty Puławy16410-406
1.Michał Kubisztal78
2.Christian Spanne48
3.Adam Wiśniewski42
4.Nikola Eklemović42
5.Kamil Syprzak41

Postawa Wisły w obecnym sezonie...

Wiślacka galeria
Nafciarze.pl 2004-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone