Rejestracja

Marszałek na zawsze

O Andrzeju Marszałku już dawno powiedziano, że jest jak wino: im starszy, tym lepszy. Mało kto jednak wie, że płocki bramkarz gra w pierwszym zespole 24 lata. To chyba rekord świata. Żaden inny zawodnik nie może się pochwalić takim długim stażem. Na dodatek ma w swoich zbiorach mnóstwo medali, nagród dla najlepszego i wspomnień, bo w sportowej karierze grał również w kadrze narodowej, w europejskich pucharach, w Lidze Mistrzów, Mistrzostwach Europy i Świata.

Kim byłby Andrzej Marszałek, gdyby nie został piłkarzem ręcznym?

- O, to bardzo trudne pytanie. Ja od urodzenia byłem „skazany” na uprawianie sportu. Mój dziadek był sportowcem przed wojną, tata grał w piłkę nożną, a brat odnosił sukcesy w piłkę ręczną. Tomek grał w reprezentacji Polski, w AZS Warszawa i Anilanie Łódź, kiedy te kluby odnosiły sukcesy. Ja też chciałem, kiedy więc trener Waldemar Wiśniewski zaproponował, żebym zagrał w szkolnej drużynie na bramce, nikogo to nie zdziwiło. W wieku 16 lat zadebiutowałem w pierwszej drużynie. To był turniej w Tarnowie, trener Edward Koziński postawił na mnie i Krzyśka Sobolewskiego, również młodego debiutanta. Tak zaczęła się moja wielka i długa przygoda. Wtedy miałem okazję grać w jednej drużynie między innymi z Markiem Wolińskim i Krzysztofem Maliszewskim.

Przez te wszystkie lata jesteś wierny jednemu klubowi –Wiśle Płock. Czyżbyś nie miał żadnych innych propozycji?

- Przez 24 lata, które z niewielkimi przerwami na odbywanie służby wojskowej spędziłem w Płocku, miałem sporo propozycji, także z zagranicy. Niestety, tak się złożyło, że te najciekawsze przyszły wtedy, gdy dostałem 3-letnią dyskwalifikację za konflikt w kadrze narodowej z trenerem Bogdanem Kowalczykiem.

Nie żałujesz, że nie mogłeś się sprawdzić za granicą?

- Nie, nie żałuję. Bardzo ciekawą propozycję dostałem jeszcze trzy lata temu, ale z niej nie skorzystałem. To była świadoma decyzja, bo tu mam rodzinę i nie chciałem przewracać całkowicie życia moim dzieciom. Tu mi było zawsze najlepiej, czułem się doceniany. Wiem, że gram dla rodziny, która zasiada na trybunach, dla sąsiadów, których zawsze interesowała moja kariera, dla znajomych i nieznajomych, którzy przychodzą na mecze. Także dla siebie.

Mimo wieku, nadal jesteś bramkarzem nr 1 w Wiśle Płock. Co jakiś czas dochodzą wieści, że kończysz karierę. Może wyjaśnisz, jak długo jeszcze będziemy oglądać Cię na parkiecie?

- Mam kontrakt do końca czerwca 2006 roku i do tego czasu będę grał. A co dalej, tego nikt na razie nie wie, łącznie ze mną. Wszystko zależy od mojego zdrowia i oczywiście od tego, czy klub będzie zainteresowany przedłużeniem ze mną kontraktu.

A co potem?

- Chciałbym dalej robić to, co umiem najlepiej, czyli pracować z piłkarzami ręcznymi. Mam nadzieję, że i to marzenie uda mi się zrealizować.

Jesteś nie tylko jednym z najdłużej grających, ale także najlepszych bramkarzy w Polsce. Czy to przychodzi z wiekiem?
- Ja dopiero gdzieś od pięciu sezonów poczułem się bramkarzem dojrzałym, który wie, o co w tym sporcie chodzi. Oczywiście wieloletnie doświadczenie też procentuje. Dzięki umiejętnościom mogę czasem pokazać show w bramce, rozbawić kibiców, zagrać z fantazją. Ludzie bardzo to lubią, a niewielu bramkarzy w Polsce chce robić coś takiego.

Nigdy nie miałeś chwil zwątpienia, nie chciałeś zakończyć kariery?

- Oczywiście, że były takie, bo przez tyle lat musiały być chwile cudowne, ale i te fatalne, które będę pamiętać do końca życia, ale nie chcę o nich mówić. Mogę mówić o tych wspaniałych. Pierwszy taki moment, który wspominają chyba wszyscy, to moja czerwona kartka w meczu z Koroną Kielce, kiedy zdobyliśmy złoty medal Mistrzostw Polski. Od tego momentu zaczęła się taka wspaniała gra drużyny. Wspaniałe były mecze o mistrzostwo Polski, ale do dobrych chwil w życiu zaliczam także awans z reprezentacją do Mistrzostw Europy, bo dorzuciłem tam swoje dwa grosze, i oczywiście udział w Mistrzostwach Świata w Portugalii.

Przez te wszystkie lata stałeś się osobą bardzo popularną w Płocku. Zdarza Ci się korzystać z tej popularności? Ile razy nie zapłaciłeś mandatu, choćby za przekroczenie prędkości, tylko dlatego, że jesteś popularnym bramkarzem?

- Możesz nie wierzyć, ale to nigdy mi się nie przytrafiło. Nigdy w taki sposób nie musiałem wykorzystywać swojej popularności, nie jeżdżę za szybko. Ale rzeczywiście jestem rozpoznawalny, ludzie mnie zaczepiają, zagadują, pytają o różne rzeczy. To czasami bywa męczące, ale z reguły jest to bardzo sympatyczne. Za to bardzo miłe są spotkania z młodzieżą, na jakie często jestem zapraszany i zawsze chętnie w nich uczestniczę. Dzieciaki są bardzo ciekawe mojej kariery, chcą wiedzieć wszystko o mnie i mojej rodzinie, zadają często bardzo trudne pytania.

- A Twoja rodzina jest dumna z Ciebie? Jakim jesteś ojcem i mężem?

- Chyba niezłym, chociaż to powinno być pytanie do Iwony, mojej żony. A myślę, że dzieci są dumne z taty. Zwłaszcza młodszy syn Maciej, który jest leworęczny i nie ukrywam, że chciałbym, aby kontynuował tradycje rodzinne i też został piłkarzem. W końcu to sport przedłuża młodość.

Syn często ogląda Twoje trofea, marzy mu się podobny zbiór medali i nagród?

- Wszystkie medale leżą w szufladzie i nie mam potrzeby ich oglądać, chwalić się nimi. Na półkach w pokoju syna stoją tylko moje puchary, ale nie dlatego, bym chciał je eksponować, ale by syn wiedział do czego powinien dążyć

Córka także interesuje się sportem?

- Zupełnie nie. Anastazja ma teraz 14 lat, jest uczennicą II klasy gimnazjum, ale sport ją zupełnie nie interesuje.

Chcesz być przykładem dla syna, ale chyba wiesz o tym, że starają się Ciebie naśladować także inni bramkarze. Jest coś takiego jak styl bronienia Andrzeja Marszałka?

- Chyba jest, mam nadzieję, że wniosłem coś do bronienia w piłce ręcznej. Nieskromnie powiem, że zauważyłem podobne zagrania jakie sam wymyśliłem w wykonaniu innych kolegów, nie tylko w kraju. A moje znaki szczególne, po których chyba kibice mnie rozpoznają, to długie podania, wyjścia wysokie do skrzydłowych i kilka innych zagrań, które preferuję. Lubię też zdobywać bramki, czego większość bramkarzy nie robi.

Masz swoich idoli, na których się wzorowałeś?

- Moi idole już poumierali, ale rzeczywiście był taki bramkarz, o podobnych warunkach fizycznych, który był moim wzorem. To Andrzej Miętus, reprezentant Polski i zawodnik Śląska Wrocław.

Piłka ręczna ma teraz przerwę, zresztą jak co roku. W jaki sposób spędzisz święta?

- Bardzo tradycyjnie, w gronie rodzinnym, tak jak co roku. A przy okazji chciałbym złożyć życzenia wszystkim kibicom i sympatykom i zaprosić ich na mecze drużyny. Walczymy o tytuł Mistrza Polski, emocji powinni być dużo, chcielibyśmy przeżywać je w gronie tych, co są przyjaciółmi tej dyscypliny. Kibice, którzy przychodzą na mecze wiedzą, jaki mają udział w naszych zwycięstwach. Chcielibyśmy, by wszystkie miejsca w hali były zajęte, a publiczność znakomicie się bawiła i cieszyła z wygranych.

Rozmawiała Jola Marciniak

 

 

40-letni Andrzej Marszałek to żywa legenda płockiej drużyny. Na zdjęciu odbiera ósmy w historii klubu Puchar Polski.



Źródło: Tygodnik Płocki

8. kolejka LM
HCM Constanta
vs.
Wisła Płock
09.02.2012 20:00 | Constanta
Zapowiedź meczu | Typuj wynik
Zawodnik grudnia
Marcin Wichary
28% głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą wybierać zawodnika miesiąca!
Wisła - HSV
03.12.2011
Komentarzy: 0
Wisła - Vive
30.10.2011
Komentarzy: 2
Forum kibiców Wisły Płock
  • Strona istnieje od 2857 dni
  • Użytkowników online: 0
  • Gości online: 25
  • Newsów w serwisie: 1496
  • Zarejestrowanych użytkowników: 1581
  • Najnowszy użytkownik: big l
1.Vive Kielce32606-399
2.Wisła Płock26477-406
3.Stal Mielec19460-458
4.MMTS Kwidzyn18427-428
5.Azoty Puławy16410-406
1.Michał Kubisztal78
2.Christian Spanne48
3.Adam Wiśniewski42
4.Nikola Eklemović42
5.Kamil Syprzak41

Postawa Wisły w obecnym sezonie...

Wiślacka galeria
Nafciarze.pl 2004-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone