
Echa sezonu 1996-1997

Kiedy rok temu Iskra Kielce pokonała naszych zawodników w piątym meczu play-off, decydującym o tytule Mistrza Polski, zawiedzeni kibice dyskretnie chowali przygotowane szampany. Nie udało się Petrochemii po raz drugi ustrzelić dubletu, czyli mistrzowskiego tytułu i Pucharu Polski, czym nie może pochwalić się żaden polski zespół. Iskra sprawiła nam zimny prysznic. Na osłodę pozostał srebrny medal. W tym roku role się odwróciły – żelazny faworyt został pokonany na własnym parkiecie, także w decydującym piątym meczu i musiał zadowolić się trzecim miejscem. W finale „nafciarze” stoczyli kolejnych pięć zaciętych spotkań i byli o przysłowiowy włos od sprawienia największej niespodzianki, co podkreślił trener kadry narodowej. To „srebro” przyniosło zawodnikom i kibicom znacznie więcej radości niż ubiegłoroczne, bo wywalczyła je bardzo młoda drużyna, w której „profesorami” zostali mianowani niewiele starsi piłkarze: Marszałek, Kisiel, Góral, Niedzielski. Ten nieoczekiwany, ale zasłużony srebrny medal, nie powinien jednak przesłaniać cieni zespołu. Wydaje się, że mimo stałego zasilania go utalentowanymi juniorami, powinien wzmocnić się przynajmniej 1-2 dobrej klasy zawodnikami, gdyż „świeża krew” może nadać drużynie trochę innych charakter. W polskiej lidze wszyscy doskonale się znają, jak słusznie zauważył Marek Budny ze Śląska Wrocław i trudno rywali czymkolwiek zaskoczyć. Liczy się wówczas dobra dyspozycja w danym dniu. Wspólna gra z zawodnikami z Ukrainy, Rosji czy innych liczących się w piłce ręcznej państw, wyszła tylko na dobre najlepszym, klubowym „siódemkom” w Europie, które jeszcze niedawno były zaliczane do „kelnerów”…
Opinie zawodników i przedstawicieli sekcji na temat sezonu
Opinie zawodników i przedstawicieli sekcji na temat sezonu
Robert Jankowski: Chociaż pozostaje niedosyt, uważam, że sezon jest udany. Drugie miejsce też jest dobre. Nie ma się, co smucić, raczej należy się cieszyć. Chłopcy w tym sezonie spisywali się super.. Kilku ludzi wypadło ze składu, nie grało non stop, ale ich zastępcy spisywali się równie dobrze. Zasłużyliśmy, więc na ten sukces. Dziękuję kibicom i sympatykom piłki ręcznej w Płocku.
Bartosz Wuszter: Runda zasadnicza był dla nas mniej udana, co spowodowane było głównie występami w Pucharze Zdobywców Pucharów. Dopiero w fazie play-off pokazaliśmy, na co nas stać. Szkoda ostatniego meczu, ale we wrocławskiej hali przy ulicy Saperów gra się niezwykle ciężko. Przy obecnym składzie można jednak mówić o srebrze jako sukcesie.
Dominik Jakubiak: Na początku było ciężko, ale później drużynie udało się pozbierać i było coraz lepiej. Najważniejsza była walka z Iskrą, w której okazaliśmy się lepsi. Przegraliśmy we Wrocławiu ze Śląskiem, ale srebro zdobyte w sytuacji, gdy przez pół roku graliśmy bez Marka Witkowskiego, jest naszym sukcesem. Piotr Piórkowski: Specyfika mojej pozycji sprawia, że przy rzucie muszę kombinować, jak przechytrzyć bramkarza. Nie zawsze mi się to udaje. Jednak w przekroju całego sezonu można chyba powiedzieć, że Petrochemia ma bardzo dobre skrzydła.
Jarosław Krzemiński: Mieliśmy bardzo dobry finisz, mimo wcześniejszych potknięć. Doszliśmy wysoko w Pucharze Zdobywców Pucharów i w lidze. Cieszę się szczególnie, gdyż mogłem pograć więcej niż zazwyczaj.
Artur Niedzielski: Sezon, mimo wszystko, udany. Zaszliśmy w europejskich pucharach najdalej z polskich drużyn, zdobyliśmy po ciężkiej walce wicemistrzostwo Polski. Jest nieźle.
Marek Witkowski: Dla mnie był to średni sezon. Doznałem bardzo bolesnej kontuzji, po której długo nie mogłem się pozbierać. Uważam, że moje wejście w końcówce play-off nie było zbyt rewelacyjne.
Artur Góral: Co tu dużo mówić. To jest falowanie i spadanie. Ostatnio byliśmy na górze, niestety tym razem pozostał niedosyt, bo tytuł mistrzowski był tak blisko, a nie udało się go zdobyć. Gdybyśmy grali piąty mecz w Płocku, tytuł byłby nasz. Niestety, nie udało się.
Michał Dębski: Szkoda, że przegraliśmy finał; zrobiliśmy jednak bardzo dużo i płoccy kibice powinni być z nas zadowoleni.
Maciej Nowakowski: Ostatni mecz ze Śląskiem zagraliśmy na nie najwyższym poziomie, ale najważniejsze, że mamy medal, (w co na początku sezonu wierzyło niewielu ludzi, a gdy brakło Witkowskiego, liczba pesymistów wzrosła). Najważniejsze jednak, że w przyszłym sezonie zagramy w europejskich pucharach, a w tym mamy jeszcze szanse na Puchar Polski.
Marek Krasiński: Byliśmy jedną z najlepszych drużyn w Polsce, powinniśmy mieć mistrza, ale go nie mamy. Myślę, że za rok będzie lepiej.
Grzegorz Stelmasiak: Sezon był dla nas bardzo udany. Praktycznie chyba nikt się nie spodziewał takiego wyniku.
Achilles Wach: Chłopcy zrobili nam wspaniałą niespodziankę, dochodząc do finału. Szczęście było o pół kroku, ale w przyszłym roku – nie mam wątpliwości – złoto będzie nasze.
Mariusz Jaroszewski: Duży sukces; srebrny medal, którego się nie spodziewaliśmy. Szkoda tylko, że trochę zabrakło szczęścia. Gratulacje dla zawodników.
Tajemnica sukcesu tkwi w stabilizacji zespołu
Trzy dni po meczu finałowym o podsumowanie sezonu poprosiliśmy trenera Bogdana Zajączkowskiego.
Jarosław Krzemiński: Mieliśmy bardzo dobry finisz, mimo wcześniejszych potknięć. Doszliśmy wysoko w Pucharze Zdobywców Pucharów i w lidze. Cieszę się szczególnie, gdyż mogłem pograć więcej niż zazwyczaj.
Artur Niedzielski: Sezon, mimo wszystko, udany. Zaszliśmy w europejskich pucharach najdalej z polskich drużyn, zdobyliśmy po ciężkiej walce wicemistrzostwo Polski. Jest nieźle.
Marek Witkowski: Dla mnie był to średni sezon. Doznałem bardzo bolesnej kontuzji, po której długo nie mogłem się pozbierać. Uważam, że moje wejście w końcówce play-off nie było zbyt rewelacyjne.
Artur Góral: Co tu dużo mówić. To jest falowanie i spadanie. Ostatnio byliśmy na górze, niestety tym razem pozostał niedosyt, bo tytuł mistrzowski był tak blisko, a nie udało się go zdobyć. Gdybyśmy grali piąty mecz w Płocku, tytuł byłby nasz. Niestety, nie udało się.
Michał Dębski: Szkoda, że przegraliśmy finał; zrobiliśmy jednak bardzo dużo i płoccy kibice powinni być z nas zadowoleni.
Maciej Nowakowski: Ostatni mecz ze Śląskiem zagraliśmy na nie najwyższym poziomie, ale najważniejsze, że mamy medal, (w co na początku sezonu wierzyło niewielu ludzi, a gdy brakło Witkowskiego, liczba pesymistów wzrosła). Najważniejsze jednak, że w przyszłym sezonie zagramy w europejskich pucharach, a w tym mamy jeszcze szanse na Puchar Polski.
Marek Krasiński: Byliśmy jedną z najlepszych drużyn w Polsce, powinniśmy mieć mistrza, ale go nie mamy. Myślę, że za rok będzie lepiej.
Grzegorz Stelmasiak: Sezon był dla nas bardzo udany. Praktycznie chyba nikt się nie spodziewał takiego wyniku.
Achilles Wach: Chłopcy zrobili nam wspaniałą niespodziankę, dochodząc do finału. Szczęście było o pół kroku, ale w przyszłym roku – nie mam wątpliwości – złoto będzie nasze.
Mariusz Jaroszewski: Duży sukces; srebrny medal, którego się nie spodziewaliśmy. Szkoda tylko, że trochę zabrakło szczęścia. Gratulacje dla zawodników.
Tajemnica sukcesu tkwi w stabilizacji zespołu
Trzy dni po meczu finałowym o podsumowanie sezonu poprosiliśmy trenera Bogdana Zajączkowskiego.
Był taki moment w tym sezonie, gdy niektórzy twierdzili, że Petrochemia będzie musiała się obejść bez medalu.
- Rzeczywiście, ale ktoś się trochę pomylił. Wierzyliśmy do końca, że można być nawet mistrzem Polski. To, co osiągnęliśmy to również wielka sprawa, biorąc pod uwagę wszelkie perturbacje w tym sezonie.
Z Płocka wciąż ktoś odchodzi. Wzmocnień natomiast praktycznie nie ma, jeśli nie liczyć zawodników z grup juniorskich. A jednak Petrochemia ciągle walczy o medale.
- Tajemnica tkwi w stabilizacji zespołu. Od pewnego momentu dało się na przykład zauważyć, że płoccy zawodnicy nie liczą już tak bardzo na Marka Witkowskiego, a bardziej zdają się na własne umiejętności. W tym momencie widać było, że zespół poszedł do przodu. Druga runda wykazywała momentami, że praca z drużyną idzie we właściwym kierunku. Moi zawodnicy mecze „na styku” zaczęli rozstrzygać na swoja korzyść. To napawało optymizmem.
W meczu z SPR-em Lubin był jednak taki moment, że zagrażała nam porażka, równoznaczna z przystąpieniem do fazy play-off z szóstego lub siódmego miejsca.
- Tę część sezonu trzeba traktować zupełnie inaczej. Przekonaliśmy się o tym rok temu, w tym podobna historia spotkała Iskrę. To nie jest wielki handicap, że startuje się z pierwszego miejsca. Jeżeli ktoś przygotuje się solidnie do play-off, wszystko jest możliwe. Oczywiście trzeba brać pod uwagę, jaki potencjał ludzki ma się do dyspozycji. Ważny jest poziom poszczególnych zawodników, a także to, jak długa jest ławka rezerwowych. Trzeba umieć wykorzystać swoje rezerwy do maksimum
Terminarz w tym sezonie był dość zwariowany. Czy to nie obciąża zbytnio zawodników?
- Na pewno tak. Jesteśmy jednak do tego przyzwyczajeni, bo grając w pucharach, też musieliśmy przekładać mecze ligowe, przez co mieliśmy sporą ilość spotkań w krótkich odcinkach czasowych. Na pewno musimy przez to być lepiej przygotowani. Musimy też mieć tak stabilną ławkę, aby podstawowi zawodnicy mogli liczyć na chwile wytchnienia.
Szykuje się powrót do dawnego systemu, czyli meczów rozgrywanych w soboty i niedziele. Jakie są jego wady i zalety?
- Wprowadzenie tego systemu nie musi, wbrew pozorom, oznaczać, że przeżyła się formuła play-off. Jest ona wciąż atrakcyjna dla kibiców, szczególnie tych drużyn, które w fazie finałowej zachodzą wysoko. Wnioski o zmianę ligi postawili trenerzy z innych względów. Chodzi między innymi o to, aby wszystkie zespoły grały równą ilości spotkań. Poza tym, taki system rozgrywek wymusi lepsze przygotowanie zespołów. Łatwiej, bowiem wygrać jeden mecz, niż solidnie przygotować się do dwóch. Wiąże się z tym solidniejsza praca na treningach. Większa ilość spotkań sprawi też, że młodzi zawodnicy będą mieli częściej okazję, aby pokazać się na parkiecie. Trudno, bowiem przypuszczać, że trener nie dokona żadnej korekty w składzie zespołu, który rozgrywa dwa mecze dzień po dniu. Na pewno więc można mówić o sporych korzyściach wypływających z wprowadzenia tego systemu. Musimy jednak uzgodnić ze Związkiem Piłki Ręcznej w Polsce taki terminarz , aby nie było konieczności zmian w terminarzach dla drużyn reprezentujących nas w europejskich pucharach. Nie może, bowiem być tak, że drużyny będą dogadywały się między sobą, jaki termin najbardziej im odpowiada. Trzeba wprowadzić gradację priorytetów – najpierw reprezentacja, później puchary i wreszcie - liga.
Czy można wskazać obecnie drużyny, które będą za rok walczyć o medale?
- Trudno powiedzieć. W Iskrze już w tej chwili mówi się o poważnej rewolucji kadrowej. Nie wiadomo, w jakim składzie zagra Śląsk, w jakim Petrochemii. Myślę jednak, że ligą będzie rządzić ta sama czwórka, co w tym sezonie może z dodatkiem zespołów gdańskich. Petrochemia, Śląsk, Iskra i Warszawianka grały w tym sezonie poważniejszy handball, niż reszta i zapewne pod tym względem niewiele się zmieni.
Czy będą wzmocnienia w Petrochemii?
- Nie wiem. Mamy grupę młodych graczy, która powinni zasilić pierwszy zespół. Jeśli zaś chodzi o wzmocnienia z zewnątrz, nic na razie na ten temat nie wiem.
(Rozmawiał Tomasz Paszkiewicz)
Najskuteczniejsi w lidze w sezonie 1996/1997
258 – Sławomir Smółka (Warszawianka)
237 – Robert Nowakowski (Iskra)
216 – Jacek Będzikowski (Śląsk Cussons)
169 – Aleksander Czernysz (Iskra)
159 – Krzysztof Kisiel (Petrochemia)
156 – Paweł Pawłaszek (Paria)
147 – Dariusz Ordonowski (SPR Lubin)
145 – Michał Matysik (Spójnia)
137 – Radosław Matyjasik (Anilana)
133 – Krzysztof Chrabota (Hutnik)

Krzysztof Kisiel najskuteczniejszy strzelec płockiej drużyny składa swój autograf
Kadra I zespołu piłkarzy ręcznych Petrochemii w sezonie 96/97:
Artur Góral, Jarosław Krzemiński, Andrzej Marszałek - Michał Dębski, Robert Jankowski, Dominik Jakubiak, Krzysztof Kisiel, Marek Krysiński, Tomasz Malesa, Tomasz Maliszewski, Artur Niedzielski, Maciej Nowakowski, Piotr Piórkowski, Marek Witkowski, Konrad Tokarski, Bartosz Wuszter.
Artur Góral, Jarosław Krzemiński, Andrzej Marszałek - Michał Dębski, Robert Jankowski, Dominik Jakubiak, Krzysztof Kisiel, Marek Krysiński, Tomasz Malesa, Tomasz Maliszewski, Artur Niedzielski, Maciej Nowakowski, Piotr Piórkowski, Marek Witkowski, Konrad Tokarski, Bartosz Wuszter.
- 1
- Multimedia
- Doping z meczu Wisła Płock - HSV Hamburg

- 2
- Głosowanie
- Wybierz zawodnika meczu Wisła - Azoty
- 3
- Kibice
- Zapisy na wyjazdy do Constanty i Zabrza
- 4
- Galeria
- Wisła Płock - Azoty Puławy (37 zdjęć)
- 5
- Typer
- 17. kolejka Superligi | 8. kolejka LM


8. kolejka LM
HCM Constanta

vs.
Wisła Płock



Zawodnik grudnia
Marcin Wichary
28% głosów
Marcin Wichary
28% głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą wybierać zawodnika miesiąca!

- Strona istnieje od 2857 dni
- Użytkowników online: 1
- Gości online: 25
- Newsów w serwisie: 1496
- Zarejestrowanych użytkowników: 1581
- Najnowszy użytkownik: big l


| 1. | Vive Kielce | 32 | 606-399 |
| 2. | Wisła Płock | 26 | 477-406 |
| 3. | Stal Mielec | 19 | 460-458 |
| 4. | MMTS Kwidzyn | 18 | 427-428 |
| 5. | Azoty Puławy | 16 | 410-406 |


| 1. | Michał Kubisztal | 78 |
| 2. | Christian Spanne | 48 |
| 3. | Adam Wiśniewski | 42 |
| 4. | Nikola Eklemović | 42 |
| 5. | Kamil Syprzak | 41 |














